Daniel Dubois po raz pierwszy zabrał głos od czasu bolesnej porażki z Oleksandrem Usykiem, w której w ciągu pięciu rund stracił szansę na tytuł niekwestionowanego mistrza świata wagi ciężkiej. Brytyjczyk stanowczo zaprzeczył, że przyczyną niepowodzenia była głośna impreza zorganizowana przez jego ojca tuż przed walką.

Opóźnienie i zamieszanie na Wembley
„Triple D” spóźnił się na Wembley, gdyż według doniesień musiał pojawić się na rodzinnym przyjęciu. Na miejscu czekały kolejne problemy – Dubois miał przejść pieszo z parkingu, a wejście do hali opóźniło się, gdy ojciec pięściarza próbował wprowadzić dodatkowe osoby z jego otoczenia.
Mimo tego Dubois nie szuka wymówek.
„Nie, to nie miało wpływu. Tak samo było przed walką z AJ i wtedy się udało. Ale nie chcę już za dużo o tym mówić. To nie dlatego coś poszło nie tak. Patrzę tylko na siebie i na to, co mogłem zrobić lepiej” – powiedział w rozmowie z talkSPORT.
Krytyka ojca, obrona syna
W środowisku bokserskim coraz głośniej mówi się, że ojciec pięściarza, Dave (znany również jako Stanley), jest zbyt mocno zaangażowany w karierę syna. Eksperci, m.in. Simon Jordan, apelują, by Dubois się od niego zdystansował. Sam zawodnik ma jednak inne zdanie.
„Nie, nie uważam, że jest zbyt zaangażowany. On dba o moje interesy i patrzy na to, co dla mnie najlepsze. A ja sam się uczę i zastanawiam, w jakim kierunku pójdziemy dalej” – podkreślił Dubois.
Zmiany w sztabie i nowe wyzwania
27-latek potwierdził, że jego celem pozostaje odzyskanie mistrzowskiego pasa i zostanie dwukrotnym czempionem wagi ciężkiej. W najbliższym czasie wraz z promotorem Frankiem Warrenem i nowym doradcą Samem Jonesem ma omówić przyszłość.
Dubois rozstał się już z trenerem Donem Charlesem i asystentem Kieranem Farrellem, a według brytyjskich mediów jego głównym szkoleniowcem może zostać Tony Sims, znany m.in. ze współpracy z Conorem Bennem.
„Don był świetny, razem zdobyliśmy mistrzowski pas, ale chciałem poszukać nowych sposobów, by się poprawić. To była wyłącznie moja decyzja” – wyjaśnił pięściarz.
Dubois nie zdradził jeszcze nazwiska kolejnego rywala, ale zapewnia, że traktuje porażkę z Usykiem jako punkt zwrotny. – „To nowy początek. Muszę się zmienić i zrobić wszystko, by tym razem było inaczej” – zakończył.


