Już w dniach 4-7 grudnia na skocznię narciarską im. Adama Małysza zawita Puchar Świata kobiet i mężczyzn w skokach narciarskich. Na tym obiekcie swoje ostatnie skoki odda trzykrotny mistrz olimpijski – Kamil Stoch, dla którego ten sezon będzie ostatnim w roli skoczka narciarskiego.

W ostatnich dniach polskie media sportowe pisały o tym, że organizatorzy zawodów PŚ w Wiśle mają problem z nagromadzeniem śniegu wskutek wysokich temperatur, które teraz w kolejnych latach wskutek zmian klimatu będą czymś normalnym. Plan awaryjny obejmował zawody na nowoczesnych torach lodowych, a sami skoczkowie mieliby lądować na igielicie, który jest przystosowany do zawodów letnich. Weto jednak w tej sprawie postanowił sam Sandro Pertile – dyrektor zawodów PŚ, który postanowił dać ultimatum Wiśle, aby wszystkie prace zostały zrealizowane do 28 listopada. Tak poinformował prezes Śląsko-Beskidzkiego Związku Narciarskiego Andrzej Wąsowicz w rozmowie dla PAP.
Trzeba pamiętać, że 4 i 5 grudnia na tym obiekcie odbędą się zawody PŚ wśród kobiet. Sami gospodarze muszą przygotować odpowiednio skocznię, aby miało pokrywę śniegu wynoszącą co najmniej 30 centymetrów.
Gdy jednak popatrzymy na prognozę pogody długoterminową opublikowanej na stronie Interii dla Wisły licząc od dzisiaj do 7 grudnia, to można zauważyć, że w ciągu najbliższych dniach jest zapowiedziany śnieg, a same temperatury w nocy będą na minusie, co dla samych organizatorów jest świetną informacją, bo pozwala to, aby odpowiednio wyprodukować śnieg przez armatki i samo przygotowanie skoczni do skakania przy odpowiednim ułożonym podłożu.
