Real Madryt z niepokojem obserwuje powrót starych nawyków z czasów Ancelottiego. Po remisie z Rayo Vallecano w 12. kolejce La Liga, w klubie pojawiły się obawy, że drużyna wraca do złych schematów. Teraz to Xabi Alonso musi zareagować i zdecydowanie przeciąć te negatywne tendencje, zanim będzie za późno.

W skrócie:
- W Realu panuje przekonanie, że po meczu z Rayo Vallecano drużyna wraca do złych nawyków z ery Ancelottiego
- Bezbramkowy remis w Vallecas ujawnił problemy taktyczne i mentalne zespołu
- Od Xabiego Alonso oczekuje się zdecydowanej reakcji i eliminacji starych schematów gry
Vallecas obnażył stare demony Królewskich
Wyjazd do Vallecas miał być kolejnym krokiem na drodze po mistrzostwo, a zakończył się rozczarowującym remisem 0:0. Jednak nie sam wynik jest największym problemem – to sposób, w jaki Real Madryt zaprezentował się na boisku, wzbudził alarm w Santiago Bernabéu. Według informacji defensacentral.com, w klubie zauważono niepokojące symptomy, które przypominają ostatnie miesiące kadencji Carlo Ancelottiego.
Zespół wydawał się pozbawiony pomysłu, dominacja w posiadaniu piłki nie przekładała się na realne zagrożenie pod bramką rywala. To właśnie ten brak konkretów, przewidywalność w ataku i problemy z kreowaniem sytuacji – wszystko to elementy, które nękały Real w końcówce ery włoskiego szkoleniowca. Jak relacjonuje źródło: „Wszystko wskazuje na to, że mylili się w tej kwestii, ponieważ wady te wyszły na jaw, pozostawiając w konsekwencji wynik zero do zera„.
Xabi Alonso pod presją oczekiwań
Od momentu objęcia sterów przez Xabiego Alonso, w Madrycie panowało przekonanie, że nowy trener wyeliminuje wszystkie słabości poprzednika. Były kapitan Realu miał wprowadzić świeżość, dyscyplinę taktyczną i nową energię. Przez pierwsze tygodnie wydawało się, że misja zostaje wykonana – drużyna grała z większym zaangażowaniem, pressingiem i intensywnością.
Jednak mecz z Rayo pokazał, że stare nawyki mogą powracać jak bumerang. Teraz to na barkach Baska spoczywa odpowiedzialność za natychmiastową reakcję. W klubie oczekują, że Alonso nie będzie tolerował powrotu do wygodnej, ale nieskutecznej gry. Krytycy, jak Aitor Karanka (były obrońca Realu), już zaczynają zadawać niewygodne pytania – między innymi o brak zawodników w polu karnym podczas dośrodkowań, co ma być jednym z elementów regresji taktycznej.
Co dalej z Królewskimi?
Sytuacja jest o tyle delikatna, że Real Madryt nie może sobie pozwolić na serię słabszych wyników. Konkurencja w La Liga jest zacięta, a każdy potknięcie może kosztować cenne punkty w walce o tytuł. Dodatkowo, na horyzoncie majaczy Liga Mistrzów, gdzie margines błędu jest jeszcze mniejszy.
Xabi Alonso musi teraz podjąć kluczowe decyzje – czy to rotacja składu, zmiana ustawienia taktycznego, czy może bardziej zdecydowane rozmowy w szatni. Jedno jest pewne: tolerancja dla „vicios” (złych nawyków) z przeszłości musi wynosić zero. Florentino Pérez i cała dyrekcja sportowa obserwują sytuację z bliska, a presja na młodego trenera będzie tylko rosła.
W nadchodzących tygodniach przekonamy się, czy Alonso potrafi przekuć ten kryzysowy moment w impuls do poprawy, czy też Real znów pogrąży się w schematach, które już raz doprowadziły do konieczności zmiany na ławce trenerskiej.

