Alex Haditaghi nie żartuje. Nowy właściciel Pogoni Szczecin po kiepskim początku sezonu sięga głęboko do kieszeni i planuje transfer, który postawił by na nogi całą Ekstraklasę. Portowcy oferują 2 miliony euro za Ibrahimę Sissoko z VfL Bochum – to kwota, którą w Polsce wydała dotąd tylko Legia Warszawa!

Żeby zrozumieć skalę tego szaleństwa, wystarczy przypomnieć, że największy transfer w historii Pogoni to 900 tysięcy euro za Efthymisa Koulourisa. Teraz mówi się o kwocie ponad dwukrotnie wyższej. To jak przeskok z Fiata 126p na Lamborghini.
Francuz w sercu, Malijczyk w duszy, król pojedynków na boisku
Kim jest ten tajemniczy Sissoko, za którego Pogoń gotowa jest rozbić bank? 27-letni gigant (193 cm wzrostu) urodził się w francuskim Meaux, ale serce oddał Mali. I to dosłownie – zrezygnował z możliwości gry dla Francji, żeby reprezentować kraj pochodzenia swoich rodziców.
W poprzednim sezonie Bundesligi Sissoko był prawdziwą maszyną do niszczenia. Wygrał 388 pojedynków – więcej niż jakikolwiek inny zawodnik w całej lidze! To tak, jakby każdy mecz był dla niego osobistą wojną, którą niezmiennie wygrywał. Nie dziwi więc, że jego przejście z Strasbourga do Bochum w zeszłym roku kosztowało Niemców spore pieniądze.
Ale tu zaczyna się dramat – Bochum spadło z Bundesligi i teraz męczy się w drugiej lidze. Sissoko, który przez sześć lat grał w elicie francuskiej Ligue 1, nagle znalazł się na zapleczu niemieckiej piłki. To jak symfoniczny dyrygent, który nagle musi grać w szkolnej orkiestrze.
Transferowa rewolucja czy desperacka próba ratunku?
Pogoń po czterech kolejkach ma na koncie tylko jedno zwycięstwo i jest daleka od marzeń o miejscu w czołowej trójce Ekstraklasy. Haditaghi już wydał 1,24 miliona euro na sześciu zawodników, ale efektów brak. Teraz stawia va banque – albo Sissoko odmieni losy zespołu, albo będzie to najdroższy transfer-klapa w historii polskiej piłki.
Cała sytuacja przypomina scenariusz z Hollywood. Bogaty biznesmen kupuje klub, obiecuje cuda na kiju, wydaje krocie na transfery, a potem… rzeczywistość weryfikuje ambicje. Czy Sissoko będzie tym, który uratuje reputację nowego właściciela?
Najbardziej pikantne w całej sprawie jest to, że Transfermarkt wycenia Malijczyka na 6 milionów euro. Pogoń oferuje jedną trzecią tej kwoty. To jak próba kupna Rolls-Royce’a za cenę używanej Toyoty. Bochum może się śmiać… albo zgodzić, bo piłkarz w drugiej lidze niemieckiej to marnowany talent.
Konkurencja nie śpi
Sissoko to nie jest przypadkowy gracz z niemieckiej prowincji. O jego usługi walczyły takie kluby jak Bayer Leverkusen czy VfB Stuttgart. Tymczasem może trafić do… Szczecina. To jak gdyby Jennifer Lopez zamiast w Hollywood zdecydowała się na karierę w amatorskim teatrze w Radomsku.
Ale może właśnie w tym tkwi geniusz Haditaghiego? Złapać gwiazdę w momencie, kiedy jej kariera przechodzi przez małą turbulencję. Sissoko przez lata grał z takimi zespołami jak PSG czy Monaco w Ligue 1. Teraz może zostać królem Ekstraklasy.
Jeśli transfer dojdzie do skutku, będzie to trzeci najdroższy ruch w historii polskiej piłki – na równi z transferem Brunesa do Rakowa. Pytanie tylko, czy szczecińscy kibice zobaczą gwiazdę światowego formatu, czy najdroższą porażkę w dziejach klubu.

