Powrót Trenta Alexandra-Arnolda na Anfield zamienił się w prawdziwy koszmar. Były gwiazdor Liverpoolu, który przeszedł do Realu Madryt, został wygwizdany przez własnych kibiców podczas meczu Ligi Mistrzów. Roy Keane nie pozostawił na fanach The Reds suchej nitki, nazywając ich zachowanie „naprawdę słabym” i pozbawionym klasy. Legenda Manchesteru United stanęła w obronie zawodnika, który oddał klubowi „całego siebie”.

W skrócie:
- Trent Alexander-Arnold został wygwizdany przez kibiców Liverpoolu podczas powrotu na Anfield w barwach Realu Madryt
- Roy Keane ostro skrytykował fanów The Reds, nazywając ich reakcję „naprawdę słabą” i wskazując na brak klasy
- Mural Alexandra-Arnolda w pobliżu Anfield został zdewastowany napisem „szczur” przed meczem
Lodowate przyjęcie dla byłego bohatera
Wtorek wieczorem na Anfield był wyjątkowy, ale nie w sposób, jakiego można by się spodziewać. Kiedy Trent Alexander-Arnold pojawił się na murawie jako rezerwowy Real Madryt w 80. minucie meczu Ligi Mistrzów, stadion eksplodował… gwizdami. 27-letni prawy obrońca, wychowanek akademii The Reds, został powitany przez znaczną część trybuny falą buczenia. Wprawdzie kilku kibiców próbowało bić brawo, ale ich głosy zaginęły w morzu dezaprobaty.
Wszystko przez sposób, w jaki Alexander-Arnold opuścił Liverpool. Zawodnik pozwolił wygasnąć swojemu kontraktowi i przeniósł się do Madrytu latem zeszłego roku jako wolny agent, zmuszając klub do zaakceptowania symbolicznej kwoty 10 milionów funtów za wcześniejsze zwolnienie. Dla wielu fanów było to zdradą – lokalny chłopak, który przeszedł przez wszystkie szczeble akademii, odchodził do bezpośredniego rywala bez pozostawienia klubowi znaczącej rekompensaty finansowej.
Napięcie wokół jego powrotu narastało przez cały tydzień. Mural Alexandra-Arnolda w pobliżu Anfield, przedstawiający jego reakcję na triumf w Lidze Mistrzów w 2019 roku, został zdewastowany białą farbą i graffiti z napisem „szczur”. To był jasny sygnał, jak niektórzy kibice zamierzali powitać swojego dawnego ulubieńca. W tym samym czasie trybuny głośno wspierały Conora Bradleya, który błyszczał na pozycji prawego obrońcy podczas zwycięstwa Liverpoolu 1:0.
Keane nie zostawia suchej nitki na fanach Liverpoolu
Roy Keane, legenda Manchesteru United i człowiek znany z bezkompromisowych opinii, tym razem postanowił stanąć w obronie… gracza Liverpoolu. Dla wielu mogło to być zaskoczeniem, ale Irlandczyk był wręcz wściekły na zachowanie kibiców The Reds. „Reputacja fanów Liverpoolu jest taka, że są lojalni i o poziom wyżej niż większość kibiców” – mówił Keane w programie Stick to Football. „Niezależnie od tego, co ktokolwiek mówi, uważam, że gwizdanie na zawodnika, który wraca po tak długiej służbie – a jego kontrakt się skończył – jest naprawdę słabe.”
Były kapitan United nie omieszkał przypomnieć, co Alexander-Arnold osiągnął w barwach Liverpoolu. „Dlaczego miałbyś iść na mecz i gwizdać na chłopaka, który rozegrał 260 czy 270 meczów? Jego statystyki są fantastyczne, pomógł klubowi wygrać dwa tytuły Premier League i Ligę Mistrzów” – argumentował. „Nie musisz życzyć mu powodzenia w Madrycie, ale specjalnie wychodzić z drogi, żeby go wygwizdać – lokalnego chłopaka – kibice Liverpoolu powinni się dobrze przyjrzeć sobie w lustrze.”
Keane pochwalił również sposób, w jaki Alexander-Arnold zachowywał się w ostatnich miesiącach przed transferem. „Piękno Trenta w ciągu ostatnich dwóch lat polega na tym, że mówił bardzo niewiele. Nie chodził dookoła mówiąc 'Kocham ten klub, zostanę na zawsze’. Trzymał głowę nisko, nie bawił się z kibicami. Czasami to najlepsza rzecz, jaką możesz zrobić” – dodał legendarny pomocnik.
Carragher ma zupełnie inne zdanie
Jamie Carragher, który spędził całą karierę w Liverpoolu i jest ikoną klubu, miał zupełnie inne spojrzenie na sprawę. Były środkowy obrońca już wcześniej przewidywał, jaki rodzaj reakcji spotkałby Alexandra-Arnolda. Jego stanowisko było jasne: kibice mają prawo decydować, jak przyjmą byłego gracza.
Dla Alexandra-Arnolda powrót zakończył się rozczarowaniem – Real Madryt przegrał 0:1 w meczu zdominowanym przez Liverpool. Obrońca, który jeszcze nie zdołał wywalczyć sobie stałego miejsca w składzie pod wodzą Xabiego Alonso ze względu na kontuzje, wyglądał na przygnębionego po końcowym gwizdku. Mimo wszystko oklaskał kibiców na trybunach przed zejściem z boiska i powiedział dziennikarzom, że „zawsze będzie kochał ten klub”, bez względu na to, jak został przyjęty.
Cała sytuacja otwiera szerszą debatę o tym, jak powinniśmy traktować zawodników, którzy odchodzą z klubu po wygaśnięciu kontraktu. Czy Alexander-Arnold rzeczywiście zasłużył na takie przyjęcie? Z jednej strony był lokalnym wychowankiem, który przez lata dawał z siebie wszystko i zdobywał największe trofea. Z drugiej – jego decyzja o odejściu za darmo do Realu Madryt uderzyła klub finansowo i postawiła pod znakiem zapytania jego lojalność. Emocje wciąż są świeże, a rany najwyraźniej jeszcze się nie zagoiły.

