Harry Kane w końcu przerwał milczenie w sprawie spekulacji transferowych łączących go z Barceloną. Angielski napastnik, który stał się maszyną do strzelania goli w Bayernie Monachium, musiał odnieść się do plotek o możliwym przeprowadzce na Camp Nou. Jego słowa nie pozostawiają wiele miejsca na spekulacje – przynajmniej na razie.

W skrócie:
- Kane zaprzecza jakimkolwiek kontaktom z Barceloną i podkreśla zadowolenie z gry w Bayernie
- Napastnik posiada klauzulę wykupu w wysokości około 60 milionów euro aktywną tego lata
- Anglik stwierdza, że zmiana klubu latem jest „bardzo mało prawdopodobna”
Dyplomatyczna odpowiedź na katalońskie plotki
W przedmeczowej konferencji prasowej przed starciu Arsenalu z Bayernem w Lidze Mistrzów, Harry Kane musiał zmierzyć się z niewygodnymi pytaniami o swoją przyszłość. Angielski snajper zachował jednak zimną krew i dyplomatycznie odciął się od spekulacji.
„Nie miałem kontaktu z nikim, ani nikt nie skontaktował się ze mną. Czuję się bardzo komfortowo w obecnej sytuacji i jeszcze nie rozmawialiśmy z Bayernem o przyszłości” – zapewnił Kane w rozmowie z niemieckim dziennikiem 'Bild’.
Słowa 31-letniego napastnika brzmią stanowczo, choć niekoniecznie zamykają definitywnie wszystkie drzwi. Kane wyraźnie chce skupić się na bieżącym sezonie, w którym znowu imponuje skutecznością w barwach bawarskiego giganta. Jego forma jest znakomita, a liczby mówią same za siebie – angielski as regularnie trafia do siatki.
Klauzula, która rozpala wyobraźnię gigantów
Prawdziwe zamieszanie wokół Kane’a wynika z jego sytuacji kontraktowej. Napastnik ma w umowie z Bayernem klauzulę wykupu aktywną tego lata, opiewającą na około 60 milionów euro. To kwota, która dla klubów formatu Barcelony nie jest nieosiągalna, zwłaszcza biorąc pod uwagę klasę zawodnika.
Co ciekawe, Kane sam narzucił tę klauzulę podczas negocjacji transferu z Tottenhamu. Była to jego swoista polisa ubezpieczeniowa – możliwość wyjścia, gdyby przygoda w Bundeslidze nie spełniła jego oczekiwań lub gdyby dostał ofertę nie do odrzucenia. Teraz ta klauzula staje się gorącym tematem, bo Kane ma już tylko rok kontraktu do końca.
„Nie ma pośpiechu. Jestem zadowolony w Bayernie i widać to po mojej grze. Jeśli będą jakieś kontakty, zobaczymy. Nie myślę o przyszłym sezonie, naprawdę. Najpierw, po zakończeniu sezonu, jest mundial” – dodał Kane, starając się odsunąć temat w czasie.
Bayern na razie nie przedstawił angielskiemu napastnikowi żadnej oferty przedłużenia kontraktu, co tylko podsyca spekulacje. Wszystkie scenariusze pozostają więc otwarte, choć sam zainteresowany zapewnia, że zmiana jest „bardzo mało prawdopodobna”.
Kibice Bayernu mogą spać spokojnie?
Dziennikarze nie odpuszczali i wprost zapytali Kane’a, czy fani Bayernu powinni być zaniepokojeni możliwym odejściem ich gwiazdy. Odpowiedź była krótka i treściwa: „Nie, myślę, że nie”.
Te słowa z pewnością uspokoją bawarskich kibiców, którzy widzą w Kane’ie kluczowego zawodnika w walce o trofea. Anglik od momentu przyjścia do Monachium błyskawicznie zaadaptował się do niemieckiej piłki i stał się liderem ofensywy zespołu. Jego odejście byłoby sporym ciosem dla ambicji klubu.
Barcelona natomiast musi szukać alternatyw. Katalończycy od dłuższego czasu poszukują wzmocnienia w ataku, a Kane – z jego doświadczeniem, skutecznością i profesjonalizmem – wydawał się idealnym kandydatem. Jednak deklaracje samego zawodnika sugerują, że ten transfer jest obecnie bardziej medialnymi dywagacjami niż realnym scenariuszem.
Cała sytuacja może się jednak zmienić po zakończeniu sezonu i mistrzostwach świata, o których wspomniał Kane. Mundial zawsze był momentem, kiedy następują wielkie ruchy na rynku transferowym – zarówno udane występy mogą podnieść wartość zawodnika, jak i kluby mają więcej czasu na negocjacje.
Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że Kane zostanie w Bayernie przynajmniej do końca obecnego sezonu. Czy ta sytuacja się zmieni? Czas pokaże, ale jak to w piłce – nigdy nie mów nigdy.
