FIFA wprowadza rewolucyjne zmiany w losowaniu Mistrzostw Świata 2026, które mogą diametralnie zmienić przebieg całego turnieju. Nowy system rozstawiania wzorowany na Wimbledonie ma zagwarantować, że najlepsze drużyny świata spotkają się dopiero w finale. Anglia, Francja, Hiszpania i Argentyna mogą uniknąć starć ze sobą aż do półfinałów – ale czy to sprawiedliwe wobec pozostałych uczestników?

W skrócie:
- FIFA wprowadza system rozstawiania wzorowany na Wimbledonie, który ma zapewnić spotkanie najlepszych drużyn dopiero w finale Mistrzostw Świata 2026
- Anglia jako czwarta drużyna rankingu FIFA może uniknąć starcia z Francją, Hiszpanią i Argentyną aż do półfinałów
- Losowanie grup odbędzie się 5 grudnia, a mniejsze nacje krytykują nowy system jako zagrożenie dla integralności sportowej
Rewolucja w losowaniu – jak dokładnie będzie działać nowy system?
FIFA potwierdziła wprowadzenie systemu rozstawiania, który po raz pierwszy został przetestowany podczas Klubowych Mistrzostw Świata w zeszłym roku. Mechanizm jest prosty, ale jego konsekwencje mogą być daleko idące. Cztery najwyżej sklasyfikowane drużyny w rankingu FIFA – Hiszpania (pierwsza), Argentyna (druga), Francja (trzecia) i Anglia (czwarta) – zostaną umieszczone w osobnych ścieżkach prowadzących do półfinałów.
Jak wyjaśnia oficjalne oświadczenie FIFA: „Aby zapewnić zrównoważony rozkład drużyn, cztery najwyżej sklasyfikowane zespoły będą podlegać następującym ograniczeniom: najwyżej sklasyfikowana drużyna [Hiszpania] i druga najwyżej sklasyfikowana drużyna [Argentyna] zostaną losowo przypisane do przeciwnych ścieżek, a ta sama zasada będzie obowiązywać trzecią [Francja] i czwartą [Anglia] najwyżej sklasyfikowaną drużynę.”
System ten jest bezpośrednio inspirowany rozgrywkami tenisowymi, szczególnie Wimbledonem, gdzie najlepsi gracze są rozstawiani tak, aby mogli spotkać się dopiero w finale. W tym roku zaowocowało to spektakularnym finałem między Jannikiem Sinnerem a Carlosem Alcarazem, który wygrał Włoch. FIFA najwyraźniej liczy na podobne efekty w piłce nożnej.
Anglia w uprzywilejowanej pozycji – ale presja rośnie
Dla reprezentacji Anglii prowadzonej przez Thomasa Tuchela nowy system może być błogosławieństwem lub przekleństwem jednocześnie. Z jednej strony, Synowie Albionu unikną potencjalnego starcia z Francją, Hiszpanią czy Argentyną aż do półfinałów – pod warunkiem, że wygrają swoją grupę i przejdą przez kolejne fazy turnieju zgodnie z przewidywaniami.
Losowanie grup odbędzie się 5 grudnia, a już następnego dnia, 6 grudnia, poznamy dokładne lokalizacje meczów i godziny rozpoczęcia spotkań. Anglia może trafić na takie zespoły jak Szkocja, Norwegia, Chorwacja czy Włochy (jeśli przejdą przez baraże), choć tylko jeden z tych zespołów może znaleźć się w tej samej grupie, ponieważ maksymalnie dwie drużyny z UEFA mogą być wylosowane razem.
„To zapewni, że jeśli wygrają swoje grupy, dwie najwyżej sklasyfikowane drużyny nie spotkają się przed finałem” – czytamy w oficjalnym komunikacie FIFA.
Fakt, że Anglia jest rozstawiona jako czwarta drużyna mimo braku jakiegokolwiek poważnego trofeum w piłce męskiej od 1966 roku, doskonale ilustruje jakość kadry, którą dysponuje Tuchel. Niemiecki szkoleniowiec nie bał się podejmować bezwzględnych decyzji dotyczących składu w ostatnich miesiącach, a teraz presja będzie jeszcze większa. Z Mundialami odległymi już o mniej niż siedem miesięcy, Tuchel musi znaleźć zwycięską formułę, która wreszcie przełamie klątwę i sprawi, że Anglia po raz drugi w historii zostanie mistrzem świata.
Mniejsze nacje protestują – czy to koniec fair play?
Nie wszyscy są zachwyceni nowym systemem. Przedstawiciele mniejszych państw piłkarskich słusznie zwracają uwagę, że rozstawianie w stylu Wimbledonu podważa integralność sportową, faworyzując najbardziej utytułowane nacje. Czy to sprawiedliwe, że drużyny takie jak Anglia czy Francja otrzymują przywileje już na etapie losowania?
Kontrargument brzmi jednak równie przekonująco: wszystkie cztery najwyżej rozstawione zespoły nadal muszą przejść przez trudną drogę do półfinałów. Nikt nie gwarantuje im zwycięstw, a historia Mistrzostw Świata pokazuje, że niespodzianki zdarzają się regularnie. System rozstawiania nie chroni przed porażką w grupie ani wyeliminowaniem w 1/8 lub ćwierćfinale przez teoretycznie słabszego przeciwnika.
FIFA twierdzi, że nowy system ma na celu „zapewnienie najlepszych możliwych warunków dla wszystkich drużyn” oraz umożliwienie fanom na całym świecie oglądania meczów swoich drużyn na żywo w różnych strefach czasowych. Proces przydzielania meczów po losowaniu ma właśnie te cele na uwadze.
Czy nowy system okaże się sukcesem? Przekonamy się podczas Mistrzostw Świata 2026, które po raz pierwszy w historii zostaną rozegrane w trzech krajach jednocześnie – Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie. Jedno jest pewne: presja na faworytów będzie ogromna, a każda wpadka zostanie tym bardziej dostrzeżona i skrytykowana.
