Eduardo Camavinga znajduje się w decydującej fazie powrotu do zdrowia. Francuski pomocnik Realu Madryt, który od kwietnia nie zagrał w oficjalnym meczu, intensywnie pracuje nad odzyskaniem pełnej sprawności. Jego głównym celem jest powrót na najbliższe spotkanie „Królewskich” z Espanyolem, co potwierdzają doniesienia z klubu.

W skrócie:
- Camavinga jest coraz bliżej powrotu na boisko po zerwaniu ścięgna przywodziciela i późniejszym skręceniu kostki
- Real Madryt planuje powrót Francuza na mecz z Espanyolem (20 września), jeśli jego stan zdrowia na to pozwoli
- Wartość rynkowa pomocnika drastycznie spadła ze 100 do 60 milionów euro z powodu licznych problemów zdrowotnych
Światełko w tunelu po miesiącach cierpienia
Eduardo Camavinga (22 lata) wreszcie widzi koniec swojej długiej rehabilitacji. Jak potwierdził niedawno trener Realu Xabi Alonso: „Eduardo jest w podobnych terminach co Jude, może już prawie wszystko robić. Niedługo znajdzie się na liście powołanych„. To zdecydowanie dobra wiadomość dla kibiców madryckiego klubu. Francuski pomocnik, mimo że w ostatnich dniach trenował głównie indywidualnie, zaczął już ćwiczyć na murawie w Valdebebas i częściowo uczestniczy w zajęciach z piłką razem z resztą drużyny.
W klubie coraz głośniej mówi się o tym, że idealną datą na powrót Camavingi do kadry meczowej byłby najbliższy piątek, 20 września, kiedy to Real podejmie na własnym stadionie Espanyol. Wszystko jednak uzależnione jest od samopoczucia zawodnika i jego reakcji na zwiększone obciążenia treningowe. Władze klubu nie chcą ryzykować kolejnego nawrotu kontuzji.
Koszmarna seria urazów Francuza
Real Madryt zachowuje daleko idącą ostrożność w przypadku Camavingi, a skłonność Francuza do kontuzji wymusza szczególną rozwagę. Jego ostatni występ w oficjalnym meczu miał miejsce 23 kwietnia, podczas wyjazdowego zwycięstwa nad Getafe (1:0). Camavinga pojawił się wtedy na boisku dopiero po przerwie, ale zaledwie 24 godziny później nadeszły najgorsze wieści – diagnoza potwierdziła całkowite zerwanie ścięgna przywodziciela lewego uda.
Ta poważna kontuzja wykluczyła go z udziału w Klubowych Mistrzostwach Świata w USA, choć symbolicznie został powołany na mecz z PSG, zakończony dotkliwą porażką „Królewskich”. Gdy wydawało się, że w sierpniu zawodnik wreszcie widzi światełko w tunelu, kolejny pech – skręcenie prawej kostki dodatkowo skomplikowało jego rehabilitację, oddalając perspektywę powrotu, który wydawał się już bliski. Oczekiwano, że będzie gotowy na mecz na stadionie Tartiere, jednak problem okazał się poważniejszy.
Walka o odzyskanie pozycji w zespole
Konsekwencje długiej nieobecności są dla Camavingi wyraźnie odczuwalne. W minionym sezonie rozegrał zaledwie 2082 minuty z 6240 możliwych (33,3%), co stanowi znaczący spadek w porównaniu do 2780 minut (55,1%) z sezonu 2023/24 i aż 3551 minut (64%) z kampanii 2022/23. Ta nieregularność odbiła się również na jego wartości rynkowej – z oszałamiających 100 milionów euro w czerwcu 2024 roku spadła do obecnych 60 milionów według portalu Transfermarkt.
Francuz desperacko potrzebuje odzyskać regularność i znaczącą pozycję w zespole. Konkurencja w środku pola Realu Madryt jest jednak ogromna – Tchouameni i Valverde ugruntowali swoją pozycję jako kluczowi zawodnicy, Bellingham wkrótce wróci po kontuzji barku i znów będzie gwiazdą zespołu, Güler przeżywa okres fenomenalnej formy, a Ceballos udowodnił swoją przydatność w ostatnim meczu na Anoeta. Powrót francuskiego pomocnika będzie więc wyzwaniem zarówno pod względem fizycznym, jak i sportowym w kontekście rywalizacji o miejsce w składzie.

