Dominik Szoboszlai nie ma wątpliwości, Arsenal jeszcze niczego nie wygrał. Węgierski pomocnik Liverpoolu przed czwartkowym starciem na Emirates Stadium jasno daje do zrozumienia, że tytuł mistrzowski nie rozstrzyga się w styczniu. Obrońcy trofeum tracą do liderów 14 punktów, ale Szoboszlai przypomina rywalom, kto aktualnie dzierży koronę Premier League.

W skrócie:
- Szoboszlai ostrzega Arsenal przed przedwczesnym świętowaniem tytułu mimo 14 punktów przewagi
- Węgier zanotował już pięć goli i pięć asyst w tym sezonie, będąc kluczowym graczem The Reds
- Przyszłość Mohameda Salaha w klubie pozostaje niepewna po publicznym konflikcie z Arne Slotem
Mistrzowie nie składają broni
Liverpool podróżuje do Londynu w czwartkowy wieczór z bagażem 14 punktów straty do prowadzącego Arsenalu. Dla wielu obserwatorów Premier League sprawa tytułu wydaje się przesądzona, zwłaszcza że Kanonierzy stracili zaledwie dwa mecze w całym sezonie. Dominik Szoboszlai ma jednak zupełnie inne zdanie na ten temat.
„To jeszcze długa droga. Premier League nie jest łatwa i nie wygrywa się jej w styczniu, nie sądzę. Oni grają przeciwko mistrzom. Oni to wiedzą, są jednym z faworytów i niesamowitym zespołem z niesamowitymi zawodnikami”, zaznacza węgierski pomocnik w rozmowie z Sky Sports Football.
Szoboszlai celowo podkreśla status Liverpoolu jako aktualnych mistrzów Anglii. To nie Arsenal, lecz The Reds dzierżą trofeum, które zdobyli pod wodzą Arne Slota w poprzednim sezonie. Węgier przypomina również, że w wyścigu o tytuł pozostają Manchester City i Aston Villa, tracące zaledwie sześć punktów do lidera.
„Nie możemy zapominać o City i Villi, radzą sobie naprawdę dobrze. Nie, my nie gramy przeciwko mistrzom, oni grają przeciwko mistrzom”, dodaje z przekonaniem 25-latek.
Szoboszlai w formie życia, Liverpool w kryzysie
Paradoksalnie, podczas gdy Liverpool przechodzi jeden z trudniejszych momentów sezonu, Dominik Szoboszlai błyszczy na boisku. Węgier zgromadził już pięć goli i pięć asyst we wszystkich rozgrywkach, stając się jednym z pierwszych nazwisk w składzie Slota na czwartkowe starcie.
Obrońcy tytułu przegrali już sześć meczów ligowych, czyli dwa więcej niż w całej poprzedniej kampanii. Kapitan reprezentacji Węgier nie ukrywa, że sytuacja jest trudna, ale jednocześnie podkreśla, że właśnie po to przychodzi się do największych klubów świata.
„To bardzo ciężkie, ale inne niż w innych zespołach. Właściwie tego właśnie chcesz. Dlatego przychodzisz tutaj i grasz dla największych klubów na świecie, dla tej presji. Niezależnie od tego, czy wygrywasz, czy przegrywasz. Musimy sobie z tym poradzić”, tłumaczy pomocnik.
Liverpool podchodzi do meczu z Arsenalem po dziewięciu spotkaniach bez porażki we wszystkich rozgrywkach. To znacząca poprawa po katastrofalnej serii dziewięciu porażek w dwunastu meczach. „Byliśmy głęboko na dnie, więc stamtąd wszystko jest postępem. Staramy się wrócić tam, gdzie nasze miejsce. Nie tylko pozycja w tabeli, ale chcielibyśmy grać w taki sam futbol jak w zeszłym sezonie”, przyznaje Szoboszlai.
Salah poza kadrą, przyszłość niepewna
Jednym z zawodników, którego zabraknie w czwartkowym starciu, jest Mohamed Salah. Egipcjanin przebywa obecnie na Pucharze Narodów Afryki, ale jego nieobecność to nie jedyny problem. Przyszłość dwukrotnego Piłkarza Roku w Liverpoolu stoi pod znakiem zapytania po publicznym konflikcie z Arne Slotem.
Salah otwarcie stwierdził, że klub „rzuca go pod autobus” podczas słabej passy zespołu pod koniec ubiegłego roku. Sytuacja ta, jak przyznaje Szoboszlai, była dla niego smutna do obserwowania.
„Myślę, że jesteśmy bardzo blisko. Od pierwszego dnia wziął mnie pod swoje skrzydła i starał się pomóc mi w tylu rzeczach, o ile go prosiłem. Uczyć się od niego. Zbliżamy się do siebie każdego dnia i ufamy sobie jeszcze bardziej. Znam wiele rzeczy o nim, których nikt nie zna”, opowiada Węgier o relacji z Egipcjaninem.
Mimo trudnej sytuacji, Szoboszlai wierzy w profesjonalizm swojego kolegi z drużyny. „Tak, było smutno to widzieć. To nie było miłe, ale jest wystarczająco profesjonalny, żeby poradzić sobie ze swoją sytuacją. Nigdy się nie wtrącałem. Wiedziałem, że nie mogę pomóc, bo on sam to załatwi. Byłem dla niego każdego dnia. On sobie z tym poradzi, ma charakter, żeby się z tym zmierzyć”, dodaje pomocnik.
Węgier nie ukrywa, że wszyscy w szatni liczą na powrót Salaha po turnieju w Afryce. „Każdy ma nadzieję, że wróci po AFCON i pomoże nam tak, jak robił to w zeszłym sezonie, ale to jego decyzja i decyzja klubu. Jako kolega z drużyny, uwielbiam z nim grać i wiem, co potrafi. Pokazał wystarczająco dużo, że jest w stanie zrobić wszystko”, konkluduje Szoboszlai.
Liverpool stracił już sześć meczów ligowych w tym sezonie, a sytuacja kadrowa w czołowych klubach Europy pokazuje, jak szybko może zmienić się układ sił. Szoboszlai pozostaje jednak przekonany, że sztab szkoleniowy Slota znajdzie rozwiązania, które pozwolą The Reds wrócić do walki o najwyższe cele. Węgier podkreśla, że każdy zawodnik ma swoje przemyślenia na temat sytuacji zespołu, ale zachowuje je dla siebie, koncentrując się na rozwoju całej grupy.
