Decyzja Adriana Siemieńca o nawiązaniu współpracy z nową agencją menedżerską jest interpretowana przez ekspertów jako jednoznaczny sygnał przygotowań do opuszczenia Jagiellonii Białystok w poszukiwaniu wyzwań na rynkach zagranicznych. Tomasz Ćwiąkała wskazuje, że obecny moment jest dla trenera idealną okazją na wyjazd, która może się nie powtórzyć w obliczu nadchodzącego „chudego okresu” w klubie.
Koniec pewnej ery w Białymstoku? „Dziewięć przypadków na dziesięć”
W opinii Tomasza Ćwiąkały zmiana agencji menedżerskiej przez trenera Jagiellonii nie jest ruchem przypadkowym, lecz czytelnym komunikatem dla branży:
„W świecie futbolu, jeśli pojawia się informacja o tym, że piłkarz zmienia agenta albo że trener zmienia agenta, albo że piłkarz nie miał agenta, a rozpoczął pracę z agentem, w dziewięciu przypadkach na dziesięć jest to jakiś sygnał”.
Według dziennikarza sprawa jest oczywista:
„Jest to sygnał albo że pojawił się jakiś problem w negocjacjach i ktoś musi takiemu piłkarzowi czy trenerowi pomóc, albo że trener, mówiąc wprost, już powolutku szykuje sobie walizkę”.
Dziennikarz argumentuje, że szkoleniowiec nie ma już czego szukać w obecnym miejscu pracy, jeśli chce się dalej rozwijać. Szczególnie, że nie padły jak na razie jakiekolwiek informacje, by Siemieniec miał negocjować z Jagiellonią warunki nowego kontraktu.
„Nie zdziwiłbym się, gdyby po prostu po tym sezonie chciał spróbować czegoś innego i to nie na zasadzie jakiegoś wotum nieufności do Jagiellonii Białystok, bo on z tą Jagiellonią po prostu poprzebijał już wszystkie możliwe sufity” – tłumaczy Ćwiąkała.
Dodaje również, że choć Siemieniec mógłby chcieć być „Sir Alexem Fergusonem w Jagiellonii Białystok”, to jednak Europa już go zna i aktualnie wydaje się być idealny moment, by zmienić otoczenie.
Historyczna misja w 2. Bundeslidze?
Współpraca z agencją SEG ma być dla Siemieńca zabezpieczeniem przed nieudanym startem za granicą.
„Jestem przekonany, że Adrian chce w sposób bardzo staranny przygotować grunt pod ten wyjazd, żeby wybrać odpowiednie miejsce i żeby od razu nie odbić się od takiego miejsca” – zauważa Ćwiąkała.
Ekspert wskazuje nawet konkretne kierunki, jakie mogą pojawić się na stole: praca w drugiej Bundeslidze albo w lidze tureckiej. Jednocześnie pojawiają się głosy, że w Jagiellonii mogą wkrótce nadejść gorsze czasy, a wówczas Siemieńcowi może być trudniej o otrzymanie korzystnej oferty zagranicznej:
„Jeśli Adrian przynajmniej nie spróbuje porwać się na jakieś wyzwanie zachodnie albo południowe, albo północne, no to popełni błąd. Tu jest historyczna szansa na to, żeby faktycznie osiągnąć coś fajnego”.
