Paris Saint-Germain, świeżo upieczeni triumfatorzy Ligi Mistrzów, pokazali prawdziwą klasę podczas swojego debiutu na Klubowych Mistrzostwach Świata. W kalifornijskiej Pasadenie na legendarnym stadionie Rose Bowl, paryżanie bezlitośnie zdeklasowali Atletico Madryt. Hiszpański zespół kończył mecz w dziesiątkę, a mistrzowie Francji urządzili sobie prawdziwy festiwal strzelecki.

W skrócie:
- Paris Saint-Germain odnosi swoje pierwsze zwycięstwo w Klubowych Mistrzostwach Świata, pokonując Atletico Madryt w Pasadenie.
- Bramki dla paryżan strzelali Fabian Ruiz, Vitinha, Senny Mayulu oraz Lee Kang-in, a mecz obfitował w dramatyczne zwroty akcji.
- Atletico kończyło mecz w osłabieniu po czerwonej kartce dla Clementa Lengleta, a ich jedyny gol został anulowany przez sędziego.
Paryska maszyna ruszyła! Mistrzowie Europy demolują Atletico
Paryżanie, najwyraźniej wciąż niosący się na fali historycznego triumfu w Lidze Mistrzów, nie zamierzali brać jeńców. Od pierwszych minut rzucili się na Atletico, stosując wysoki pressing i z zadziwiającą łatwością rozrywali defensywę madrytczyków. Drużyna z La Liga broniła się tylko do 19. minuty. Wtedy to Fabian Ruiz oddał fantastyczne uderzenie zza pola karnego, po którym Jan Oblak mógł tylko bezradnie odprowadzić piłkę wzrokiem.
Podopieczni Luisa Enrique, mimo wyczerpującego sezonu 2024/25, wyglądali na niezwykle świeżych i zmotywowanych. Swoją przewagę udokumentowali w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Vitinha, były pomocnik Wolves, poprowadził kontratak, sprytnie wykorzystał Goncalo Ramosa jako „wabik” ściągający na siebie uwagę obrońców, po czym precyzyjnym, technicznym strzałem umieścił piłkę w dalszym rogu bramki. Co za spokój, co za wykończenie!
Na początku drugiej połowy mogło być już 3:0, ale Jan Oblak popisał się interwencją klasy światowej. Słoweniec dosłownie koniuszkami palców zdołał sparować potężny strzał Chwiczy Kwaracchelii.
Czy to był koniec marzeń Atletico?
Madrytczycy oczywiście próbowali wrócić do gry. Wydawało się nawet, że im się to udało, gdy Julian Alvarez sprytnie pokonał Gianluigiego Donnarummę. Radość była jednak przedwczesna – sędzia anulował bramkę, dopatrując się faulu Koke na Desire Doue. Jakby tego było mało, ich nadzieje na odwrócenie losów meczu legły w gruzach, kiedy Clement Lenglet „zapracował” sobie na drugą żółtą kartkę za dyskusje z arbitrem i wyleciał z boiska. Francuz chyba uznał, że tego wieczoru wystarczy już emocji.
Grając w przewadze, PSG tylko czekało na kolejne okazje. Trzeci gol padł po chaosie w polu karnym Atletico. Obrońcy nie potrafili wybić piłki, a ta spadła pod nogi młodego talentu, Senny’ego Mayulu, który potężnym strzałem przy bliższym słupku nie dał szans Oblakowi. Dzieła zniszczenia dopełnił Lee Kang-in, pewnie wykonując rzut karny.
Król Środka Pola? Vitinha Dyryguje, Atletico Patrzy
Ofensywa PSG, nawet bez kontuzjowanego Ousmane’a Dembele, prezentowała się znakomicie, ale to Vitinha był prawdziwym dyrygentem. Reprezentant Portugalii zdawał się mieć w środku pola nieskończoną ilość czasu i przestrzeni, kompletnie dominując nad Pablo Barriosem i Rodrigo De Paulem. Jego spokój w prowadzeniu piłki i precyzja przy strzelonej bramce były po prostu wykwintne. Został wybrany MVP spotkania i trudno się z tym wyborem nie zgodzić.
| Zawodnik | Drużyna | Powód |
|---|---|---|
| Clement Lenglet | Atletico Madryt | Wyglądał jak zagubione dziecko we mgle przy atakach PSG, a na koniec osłabił zespół czerwoną kartką za dyskusję z sędzią. |
| Julian Alvarez | Atletico Madryt | Strzelił gola, który mógł dać nadzieję, ale został on anulowany. Typowy pech. |
W następnej kolejce, która odbędzie się w piątek, PSG będzie chciało podtrzymać zwycięską passę w starciu z Botafogo. Z kolei Atletico Madryt spróbuje zachować szanse na wyjście z grupy w meczu przeciwko Seattle Sounders.

