Argentina doznała niespodziewanej porażki w eliminacjach do mistrzostw świata, przegrywając 0:1 z Ekwadorem. Brak Lionela Messiego w składzie był wyraźnie odczuwalny, a czerwona kartka dla Nicolása Otamendiego dodatkowo skomplikowała sytuację mistrzów świata. Mastantuono, młody talent Realu Madryt, mimo wprowadzenia na boisko w drugiej połowie, nie zdołał odwrócić losów spotkania.

W skrócie:
- Enner Valencia zdobył jedyną bramkę w meczu, wykorzystując rzut karny w 57. minucie
- Nicolás Otamendi osłabił Argentynę, otrzymując czerwoną kartkę już w 30. minucie spotkania
- Mimo wyrównania się składów po czerwonej kartce dla Moisésa Caicedo, Argentyna nie zdołała odrobić strat
Albiceleste bez swojego lidera
Już od pierwszych minut spotkania widać było, że brak Lionela Messiego stanowi ogromny problem dla reprezentacji Argentyny. Mistrzowie świata mieli trudności z kreowaniem sytuacji bramkowych i utrzymaniem płynności w ofensywie. Scaloni zdecydował się na liczne rotacje w składzie, co dodatkowo wpłynęło na brak zgrania zespołu.
Ekwador od początku wykorzystywał każdy błąd rywali, stwarzając zagrożenie poprzez szybkie kontrataki. Najbliżej powodzenia był Enner Valencia, który stanął oko w oko z Emiliano Martínezem, jednak bramkarz Argentyny wyszedł zwycięsko z tego pojedynku. Przewaga gospodarzy rosła z każdą minutą, a kluczowym momentem meczu okazała się sytuacja z 30. minuty.
Otamendi, po błędzie Balerdiego, był zmuszony do taktycznego faulu na rozpędzonym Valencii, który znalazł się na czystej pozycji. Sędzia Wilmar Roldán nie miał wątpliwości i pokazał argentyńskiemu obrońcy czerwoną kartkę, pozostawiając Albiceleste w dziesiątkę na ponad godzinę gry.
Kontrowersje i wyrównanie składów
Ekwador wykorzystał przewagę liczebną, stopniowo zwiększając presję na defensywę Argentyny. W jednej z akcji Preciado doznał urazu głowy po starciu z Tagliafico w polu karnym. Mimo że argentyński obrońca dotknął piłki, sędzia zdecydował się podyktować rzut karny, który w 57. minucie pewnie wykorzystał Enner Valencia, posyłając piłkę obok bezradnego Martíneza.
Decyzja sędziego wywołała ogromne kontrowersje w argentyńskim zespole. Sam Scaloni wbiegł na murawę po zakończeniu pierwszej połowy, próbując uspokoić protestujących zawodników, którzy uważali karnego za niesprawiedliwy.
Początek drugiej części gry przyniósł niespodziewany zwrot akcji. Moisés Caicedo, który wcześniej zdobył bramkę dla Ekwadoru, otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę po faulu na Nico Gonzálezie. Dzięki temu siły na boisku się wyrównały, co natychmiast wykorzystał Scaloni, wprowadzając na boisko Mastantuono oraz Juliána Álvareza.
Młody talent nie znalazł partnera
Młody pomocnik Realu Madryt miał być kluczem do odwrócenia losów meczu. Mastantuono, mimo swojego talentu i umiejętności technicznych, nie był jednak w stanie zastąpić Messiego w roli kreatora gry. Brak zrozumienia z partnerami oraz silna defensywa Ekwadoru skutecznie neutralizowały jego próby rozruszania argentyńskiej ofensywy.
Gospodarze, pomimo gry w dziesiątkę, zdołali utrzymać korzystny wynik do końcowego gwizdka. Zwycięstwo 1:0 pozwoliło im zakończyć eliminacje z imponującym bilansem pięciu meczów bez straconej bramki i cennym skalpem w postaci pokonania aktualnych mistrzów świata.
Dla Argentyny porażka ta, choć bolesna, ma głównie prestiżowy wymiar. Przy tak licznych rotacjach w składzie i braku Messiego trudno wyciągać daleko idące wnioski. Jednocześnie mecz pokazał, jak bardzo drużyna Scaloniego jest uzależniona od swojego kapitana, a młody Mastantuono, mimo ogromnego potencjału, potrzebuje jeszcze czasu, by udźwignąć ciężar odpowiedzialności w reprezentacji.

