Crvena zvezda – która niedawno nie dała żadnych szans Lechowi w eliminacjach do Ligi Mistrzów – w ostatniej rundzie kwalifikacyjnej nie poradziła sobie z cypryjską ekipą Pafos FC. Pogromcy Serbów mają skład ponad dwukrotnie mniej warty od ekipy „Kolejorza”!

Crvena? Za silna dla polskich zespołów
Jeszcze niedawno w Polsce głośno było o sile Crveny zvezdy. Serbowie w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów okazali się za mocni dla Lecha Poznań – najpierw wygrali przy Bułgarskiej 3:1, a następnie zremisowali w Belgradzie 1:1, dzięki czemu zameldowali się w decydującej fazie kwalifikacji. Dwumecz zakończył się wynikiem 4:2 na korzyść Crveny, a komentatorzy podkreślali, że to zespół niemal pewny gry w fazie zasadniczej Champions League.
Tymczasem w czwartej rundzie eliminacyjnej Crvena zaliczyła poważną wpadkę. Przed własną publicznością przegrała z cypryjskim Pafos FC, klubem wycenianym na około 20 mln euro. To kwota ponad dwukrotnie niższa niż aktualna wartość kadry Lecha i aż czterokrotnie mniejsza niż wartość drużyny z Belgradu.
Pafos wraca z tarczą z Belgradu
Spotkanie w Belgradzie zaczęło się fatalnie dla gospodarzy. Już w 1. minucie Joao Correia popisał się mocnym strzałem zza pola karnego i dał prowadzenie ekipie z Cypru. W 29. minucie Pafos prowadził już 2:0 po trafieniu Bruno, a na początku drugiej połowy kolejne ciosy zadali goście – najpierw Pepe wykorzystał rzut karny (52’), a później w zamieszaniu podbramkowym sędzia ponownie wskazał na „wapno”. Tym razem Bruno Duarte pomylił się z 11 metrów, a jego dobitka dała jedynie kontaktową bramkę na 1:3 (58’).
Do końca meczu gospodarze próbowali gonić wynik, ale byli nieskuteczni – Katai i Babicka marnowali kolejne okazje, a kibice w Belgradzie przecierali oczy ze zdumienia. Pafos, jeszcze niedawno anonimowy uczestnik europejskich pucharów, wywiózł z Serbii zasłużone zwycięstwo i stoi przed ogromną szansą na historyczny awans do Ligi Mistrzów.

