Liverpool przechodzi najgorszy kryzys od lat, a Peter Crouch nie zostawia na obronie „The Reds” suchej nitki. Były napastnik klubu ostro skomentował porażkę 1:4 z PSV Eindhoven, nazywając grę defensywną „żałosną”. To już trzecia z rzędu porażka różnicą trzech bramek – czy Arne Slot potrafi uratować tonący okręt?

W skrócie:
- Liverpool przegrał 4:1 z PSV Eindhoven na Anfield, co oznacza dziewiątą porażkę w ostatnich dwunastu meczach
- Peter Crouch skrytykował obronę zespołu jako „defensywnie żałosną” i wskazał na głęboko zakorzenione problemy
- Zarówno Liverpool, jak i Manchester City straciły swój „czynnik strachu” – zespoły przyjezdne wierzą teraz, że mogą wygrać na Anfield i Etihad
Katastrofa na Anfield – dziewięć porażek w dwunastu meczach
Środowy wieczór na Anfield to była prawdziwa gehenna dla kibiców Liverpoolu. Mecz z PSV Eindhoven zaczął się fatalnie – już w szóstej minucie Ivan Perisic wykorzystał rzut karny i dał gościom prowadzenie. Dominik Szoboszlai wyrównał dziesięć minut później, dając nadzieję na odwrócenie losów spotkania, ale to był tylko chwilowy promyk w ciemnym tunelu.
W 56. minucie Guus Til ponownie wyprowadził holenderski zespół na prowadzenie, a Couhaib Driouech dołożył dwie bramki w końcówce, ustalając wynik na druzgocące 4:1. To nie była zwykła porażka – to było publiczne upokorzenie na własnym stadionie.
Statystyki mówią same za siebie: Liverpool przegrał dziewięć z ostatnich dwunastu meczów we wszystkich rozgrywkach. W trzech ostatnich spotkaniach „The Reds” stracili aż dziesięć bramek, każdorazowo przegrywając różnicą co najmniej trzech goli. Zespół Arne Slota traci do lidera Premier League, Arsenalu, już jedenaście punktów, a obrona tytułu mistrzowskiego wydaje się być mrzonką.
Peter Crouch, były napastnik Liverpoolu i reprezentacji Anglii, nie owija w bawełnę. W rozmowie z Paddy Power powiedział wprost:
„Defensywnie – żałosne. Po prostu nie wyglądali jak oni. Nie docierali do rywali, nie było cofania się do obrony. Salah jest tego winny, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek w koszulce Liverpoolu mógł teraz podnieść rękę i powiedzieć, że gra dobrze. To prawdziwa frustracja dla wszystkich fanów Liverpoolu.”
Crouch dodał również, że widział wywiad Curtisa Jonesa, który przyznał, że to najtrudniejszy okres w jego karierze w klubie. Legenda Liverpoolu podkreśla, że przegranie pary meczów to jedno, ale sposób, w jaki te porażki przychodzą, wskazuje na głęboko zakorzenione problemy.
Koniec epoki dominacji – strach zniknął z Anfield i Etihad
Crouch zauważa coś, co jeszcze rok temu wydawałoby się niemożliwe – zespoły przyjeżdżające na Anfield i Etihad Stadium wierzą, że mogą tam wygrać. To fundamentalna zmiana w mentalności całej ligi.
„Drużyny jadą teraz na Etihad i Anfield i wierzą, że zdobędą punkty. W poprzednich latach, z pewnością za czasów Jurgena Kloppa i Pepa Guardioli, był to kompletny odpis. Nawet jeśli udało ci się zdobyć wynik, spodziewałbyś się, że twój bramkarz utrzyma cię w grze, broniąc 25-30 strzałów, więc zdecydowanie nastąpiła utrata czynnika strachu i możesz wywrzeć na nich pewną presję.”
Liverpool nie jest osamotniony w swoim kryzysie. Manchester City, który przez lata wyglądał na niezniszczalny, również pokazuje oznaki słabości. Obywatele przegrali 2:0 u siebie z Bayerem Leverkusen w środku tygodnia, a wcześniej ulegli Newcastle 2:1. Prowadzą ich do weekendowego meczu z Leeds siedem punktów straty do Arsenalu.
Porażka z PSV oznacza, że Liverpool zajmuje teraz trzynaste miejsce w fazie ligowej Ligi Mistrzów, choć wciąż dzieli ich tylko punkt od pierwszej ósemki, która gwarantuje awans do fazy pucharowej. Jednak przy obecnej formie trudno spodziewać się poprawy bez radykalnych zmian.
Presja na Arne Slota rośnie z każdym meczem. Holenderski szkoleniowiec musi znaleźć rozwiązanie i to szybko, zanim sezon całkowicie wymknie się spod kontroli. Weekend przyniesie starcie z West Hamem – mecz, który Liverpool po prostu musi wygrać, jeśli chce zachować jakiekolwiek nadzieje na walkę o cokolwiek w tym sezonie.

