Większość ekspertów uważa, że Jan Błachowicz wygrał starcie z Guskovem podczas gali w Las Vegas w miniony weekend. W gabinetach UFC na razie jednak na próżno szukać entuzjazmu dla idei rewanżu. Paradoks ostatniego starcia jest bolesny dla naszego rodaka: sportowo udowodnił, że wciąż potrafi postawić się „młodym wilkom”, ale biznesowo został właśnie wypchnięty w kierunku prestiżowych walk pożegnalnych, zamiast kolejnego marszu po pas.

Zwycięstwo, ale tylko na kartach mediów
Analiza relacji w anglojęzycznych serwisach przynosi wniosek, który dla polskiego kibica może być słodko-gorzki. Portale takie jak MMA Junkie, MMA Fighting czy Cageside Press w swoich raportach podkreślają, że Błachowicz zrobił wystarczająco dużo, by wyjść z klatki jako zwycięzca. Dziennikarze najczęściej wskazują na punktację 29–28 dla Polaka, argumentując to jego postawą w pierwszej i trzeciej rundzie. Otwarcie walki należało do byłego mistrza dzięki presji i lowkickom, a w decydującej odsłonie – mimo kłopotów fizycznych – nasz zawodnik zdołał odwrócić losy starcia, kończąc je nokdaunem tuż przed syreną.
Eksperci wskazują, że to druga runda wpłynęła ostatecznie na werdykt. Była ona absolutną dominacją Guskova. Przez demolujące ground-and-pound i posłanie Błachowicza na deski, wielu analityków przyznało rywalowi punktację 10–8. W komentarzach fanów przewija się jednak motyw, że Błachowicz wygrał dwie z trzech rund i tylko specyficzna matematyka sędziowska uratowała Guskova przed porażką. Mimo kontrowersji i wpadki Bruce’a Buffera przy odczytywaniu wyniku, światowe media są zgodne: sportowo Błachowicz się obronił, pokazując charakter i jakość mimo 42 lat na karku.
Polska legenda na ostatniej prostej
Mimo że wynik – a zwłaszcza szalona końcówka i kontrowersje punktowe – daje idealny pretekst do rewanżu, zagraniczne media brutalnie weryfikują te nadzieje. W analizach jak na razie na próżno szukać ocen, które wskazywałyby na zorganizowanie natychmiastowego rewanżu pomiędzy Błachowiczem a Guskovem. Zamiast tego dominuje narracja o rozejściu się dróg obu zawodników.
Ostatni rywal Polaka postrzegany jako zawodnik młodszy i dynamiczniejszy w środkowej fazie walki, ma piąć się w górę rankingu, walcząc z kolejnymi pretendentami. Dla Błachowicza przewidziano inny scenariusz. Zagraniczni komentatorzy sugerują, że remis w takim stylu to sygnał, iż Polak jest weteranem przy końcu drogi. Zamiast blokowania dywizji kolejnymi bojami z tym samym rywalem, wieszczy mu się udział w tzw. „legend fights” – starciach z innymi weteranami lub w walkach o charakterze pożegnalnym.
Na ten moment rewanż Błachowicz – Guskov wygląda na możliwy jedynie teoretycznie. Biznesowo, jak zauważają analitycy, brak jest konkretnych planów czy dat, a wszystko, co krąży w sieci, to raczej życzenia kibiców niż realne przecieki z biura matchmakerów.
Powtórka walki Polaka podczas UFC 323 dostępna jest w portalu Sport1.pl. Obejrzyj teraz!

