José Mourinho to trener, który w swojej karierze pracował z gwiazdami z całego świata, ale to właśnie afrykańscy piłkarze zajmują szczególne miejsce w jego sercu. Portugalczyk w najnowszej wypowiedzi zdradził, jak wygląda jego relacja z zawodnikami z Czarnego Lądu i dlaczego wizyty w Afryce to dla niego prawdziwe wyzwanie. Słowa „Special One” o miłości, jaką otrzymuje od fanów i byłych podopiecznych, pokazują zupełnie inną twarz legendarnego szkoleniowca.

W skrócie:
- Mourinho wyznał, że podczas wizyt w Afryce nie może normalnie funkcjonować z powodu ogromnej miłości fanów
- Wielu afrykańskich piłkarzy, z którymi pracował, zwracało się do niego „Papa”
- Portugalczyk współpracował z takimi legendami jak Drogba, Eto’o, Essien czy Obi Mikel
Kiedy legenda spotyka się z legendami
José Mourinho nigdy nie ukrywał swojego szacunku do afrykańskich piłkarzy. W swojej najnowszej wypowiedzi 61-letni szkoleniowiec, który obecnie pozostaje bez pracy, podzielił się niezwykłymi wspomnieniami z współpracy z zawodnikami z Czarnego Lądu. „Trenowałem wielu afrykańskich piłkarzy, takich jak Drogba, Eto’o, Essien i Obi Mikel. Kiedy jadę do Afryki, nie mogę nawet chodzić, miłość jest przytłaczająca. Wielu z nich zwykło nazywać mnie 'Papa'”, wyznał Portugalczyk.
To nie są puste słowa. Mourinho podczas swojej kariery rzeczywiście zbudował wyjątkowe relacje z piłkarzami z Afryki. W Chelsea pracował z takimi ikonami jak Didier Drogba z Wybrzeża Kości Słoniowej, Ghańczykiem Michaelem Essienem czy Nigeryjczykiem Johnem Obi Mikelem. Później, w Interze Mediolan, prowadził Samuela Eto’o z Kamerunu. Lista jest znacznie dłuższa, obejmuje także Salomona Kalou, Victora Mosesa czy Sulleya Muntariego.
Więcej niż tylko trener i piłkarz
Określenie „Papa” mówi wszystko o charakterze relacji, jakie Mourinho budował ze swoimi podopiecznnymi. To nie była typowa relacja trener-zawodnik oparta wyłącznie na taktyce i wynikach. Portugalczyk potrafił stworzyć atmosferę rodzinną, w której piłkarze czuli się docenieni i szanowani nie tylko jako sportowcy, ale przede wszystkim jako ludzie.
Szczególnie wymowna jest historia z Didierem Drogbą, który pod wodzą Mourinho stał się jednym z najlepszych napastników świata. Iworyjczyk wielokrotnie podkreślał, że to właśnie „Special One” wydobył z niego maksimum możliwości i uwierzył w jego talent, gdy inni mieli wątpliwości. Podobnie Michael Essien, który w Chelsea za czasów Mourinho był absolutnym filarem drużyny, zawsze z ogromnym szacunkiem wypowiadał się o swoim byłym szkoleniowcu.
Afryka kocha Mourinho
Wyznanie Portugalczyka o tym, że nie może normalnie poruszać się po Afryce, nie jest przesadą. Mourinho dzięki pracy z afrykańskimi gwiazdami stał się tam postacią kultową. Kibice z całego kontynentu pamiętają, jak ich rodacy triumfowali pod jego wodzą, zdobywając najważniejsze trofea w klubowej piłce nożnej.
W jednym z wcześniejszych wywiadów Mourinho żartował: „To proste, nie mogę już jeździć do Afryki! Kibice są szaleni, wszędzie!” Te słowa, choć wypowiedziane z uśmiechem, pokazują skalę popularności, jaką cieszy się tam portugalski szkoleniowiec. Dla wielu młodych Afrykanów Mourinho to symbol sukcesu, trener, który dał szansę ich idolom i pomógł im osiągnąć wielkość.
Obecnie bezrobotny Mourinho z pewnością analizuje kolejne propozycje kariery, a jego doświadczenie w pracy z afrykańskimi talentami może być dodatkowym atutem w negocjacjach z potencjalnymi pracodawcami, którzy w swoich kadrach posiadają zawodników z tego kontynentu.
