Prezydent FC Barcelony Joan Laporta oraz wiceprezydent Rafael Yuste znaleźli się w centrum poważnego skandalu finansowego. Sąd w Barcelonie nakazał wszczęcie śledztwa w sprawie zarzutów oszustwa związanego z inwestycjami, w których kobieta straciła 100 tysięcy euro. Sprawa dotyczy spółek powiązanych z działaczami katalońskiego giganta i może mieć poważne konsekwencje dla kierownictwa klubu.

W skrócie:
- Sąd Apelacyjny w Barcelonie nakazał ponowne otwarcie śledztwa wobec Laporty i Yuste w sprawie oszustwa inwestycyjnego
- Kobieta straciła 100 tysięcy euro zainwestowanych w spółki powiązane z działaczami FC Barcelony
- To już czwarta skarga sądowa dotycząca podobnych zarzutów wobec lidera Barcelony
Czwarta skarga i ponowne otwarcie sprawy
Sąd Apelacyjny w Barcelonie podjął decyzję o wznowieniu postępowania przeciwko najważniejszym osobom w strukturach FC Barcelony. Sprawa dotyczy skargi złożonej przez kobietę, którą reprezentuje prawnik Pepe Oriola. Oprócz Laporty i Yuste, w śledztwie figurują również ekonomista Xavier Sala i Martín, były dyrektor klubu, oraz były dyrektor TV3 i właściciel CF Reus Deportiu.
Co szczególnie niepokojące, jest to już czwarta skarga złożona w sądach w Barcelonie dotycząca rzekomo oszukańczych inwestycji w spółkę z siedzibą w Hongkongu CSSB Limited. Właśnie w związku z tym śledztwem Laporta został w styczniu tego roku przesłuchany jako podejrzany przed innym sędzią w stolicy Katalonii.
Sprawa została początkowo umorzona w czerwcu ubiegłego roku, gdy prokuratura stwierdziła brak „oszustwa” w nieudanej inwestycji, ograniczając sprawę do „niefortunnego zarządzania i niedotrzymania zobowiązań umownych”. Jednak Sąd Apelacyjny miał zupełnie inną opinię na ten temat.
Przesłanki przestępstwa według sądu
W swoim orzeczeniu, do którego dotarła agencja EFE, szósta sekcja Sądu Apelacyjnego podkreśla istotny fakt: to nie pierwsza skarga złożona w Barcelonie w związku z podobnymi wydarzeniami. Co więcej, w innych podobnych sprawach sądy już wcześniej orzekły, że umorzenie postępowania bez przeprowadzenia dochodzenia stanowiło „przedwczesną decyzję”.
„Argumenty nie mogą opierać się na intuicjach ani na określaniu bez dalszej analizy inwestycji jako ryzykownej lub spekulacyjnej w ramach pewnego rodzaju złego zarządzania przedsiębiorstwem zaakceptowanego przez skarżącą w zamian za rzekomo wysoką rentowność”
– głosi orzeczenie sądu, który nakazuje przeprowadzenie niezbędnych czynności śledczych w celu wyjaśnienia tych kwestii.
Dla trybunału w skardze opisano kilka faktów, które mogą mieć „znaczenie karne”. Należą do nich:
- Brak „pełnej i prawdziwej informacji” o przeznaczeniu inwestycji
- Ich „instrumentalizacja” poprzez spółki, które już wykazywały „poważne problemy z płynnością”
- „Pozyskiwanie kapitału oparte niemal wyłącznie na prestiżu społecznym uczestników”
Obietnice bez pokrycia i podejrzane praktyki
Sąd zwraca również uwagę na „oferowanie wypłacalności biznesowej i ekonomicznej, która nie odpowiadała rzeczywistości”, a także na „podpisanie jako pożyczki partycypacyjnej lub zobowiązanie do nabycia akcji zagranicznej spółki, gdy w rzeczywistości były to zwykłe pożyczki”.
Według sali te fakty sugerują „istnienie elementów, które kwestionują zwykłe niedotrzymanie zobowiązań cywilnych i mogą prowadzić w kierunku działalności przestępczej”.
Warto zauważyć, że cała sytuacja stawia FC Barcelonę w bardzo niekomfortowej pozycji. Klub, który od lat boryka się z problemami finansowymi, teraz musi mierzyć się z kolejnym skandalem dotyczącym jego najwyższych władz. Laporta, który wrócił na stanowisko prezydenta w 2021 roku jako wybawca klubu, teraz staje przed poważnymi zarzutami mogącymi wpłynąć nie tylko na jego reputację, ale i przyszłość całej instytucji.
Śledztwo ma ustalić, czy inwestorka faktycznie padła ofiarą „działalności przestępczej”, czy też była to jedynie nieudana inwestycja biznesowa. Różnica między tymi dwiema możliwościami jest fundamentalna – w pierwszym przypadku może dojść do poważnych konsekwencji karnych dla liderów Barcelony.
