Khamzat Chimaev w wielkim stylu zdobył pas mistrzowski wagi średniej UFC, pokonując jednogłośną decyzją sędziów Dricusa Du Plessisa na gali UFC 319. Niepokonany Czeczen zdominował swojego rywala w każdej płaszczyźnie walki, wykonując serię obaleń i kontrolując walkę w parterze. Wszystkie trzy karty punktowe wskazywały na miażdżące zwycięstwo 50-44, co najlepiej oddaje jednostronny charakter pojedynku.

W skrócie:
- Khamzat Chimaev zdominował Dricusa Du Plessisa w walce o pas wagi średniej UFC, wygrywając jednogłośną decyzją sędziów 50-44
- „Borz” pozostaje niepokonany z rekordem 15-0 (9-0 w UFC) i zrealizował swoje wielkie aspiracje zdobywając pierwszy mistrzowski pas
- Na gali UFC 319 widzieliśmy również spektakularne nokauty – Lerone Murphy i Carlos Prates znokautowali swoich rywali identycznym ciosem: spinning back elbow
Dominacja Chimaeva w czystej postaci
To miał być najtrudniejszy test w karierze Khamzata Chimaeva, a okazał się być jego najbardziej imponującym występem. Od pierwszego gongu Czeczen realizował perfekcyjny gameplan przeciwko mistrzowi. Wykonywał obalenia niemal na zawołanie, utrzymywał pozycję dominującą w parterze, a Du Plessis nie miał pomysłu jak się uwolnić. W każdej rundzie Chimaev znajdował drogę do mounted crucifix, skąd raził rywala ciosami i łokciami.
Dricus Du Plessis, dotychczas niepokonany w UFC (9-0), został kompletnie ubezwłasnowolniony. Jedyny moment nadziei dla mistrza pojawił się dopiero w końcówce piątej rundy, gdy zdołał skontrować obalenie i na moment znalazł się na plecach Chimaeva, próbując duszenia zza pleców. „Borz” bez większych problemów uwolnił się jednak z tej pozycji i spokojnie doczekał do końca walki.
Spektakularne nokauty i inne walki wieczoru
Gala UFC 319 w Chicago obfitowała także w inne emocjonujące starcia. W co-main evencie Lerone Murphy pozostał niepokonany (17-0-1), nokautując debiutującego w UFC Aarona Pico efektownym spinning back elbow w pierwszej rundzie. Co ciekawe, identycznym ciosem posłużył się Carlos Prates, który również w pierwszej rundzie znokautował Geoffa Neala, otwierając mu przy tym długie poziome rozcięcie nad uchem.
Michael Page kontynuował swoją dobrą passę w UFC, pokonując jednogłośnie na punkty Jareda Cannoniera. „MVP” dwukrotnie posyłał swojego rywala na deski – najpierw prawym sierpowym w pierwszej rundzie, a następnie kombinacją trzech ciosów w drugiej. Cannonier zdołał odrobić część strat w trzeciej rundzie, kiedy Page poślizgnął się podczas wykonywania Superman puncha, ale było to za mało na zwycięstwo.
Warto również wspomnieć o triumfie Tima Elliotta, który wrócił do klatki po ponad 600 dniach przerwy i poddał byłego mistrza Rizin FF, Kaia Asakurę, dusząc go gilotyną w drugiej rundzie.
