Dani Ceballos, pomocnik Realu Madryt, opublikował tajemniczy wpis w mediach społecznościowych, który może sugerować jego chęć opuszczenia klubu. Hiszpan przed powrotem do treningów w Valdebebas zamieścił na Instagramie zdjęcie z treningu z wymownym podpisem zawierającym słowa piosenki Los Chichos: „libre, libre quiero ser, yo quiero, quiero ser libre…” (chcę być wolny, chcę być wolny). Jego sytuacja w klubie ze stolicy Hiszpanii pozostaje niejasna, a przyszłość niepewna.

W skrócie:
- Ceballos opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie z cytatem „chcę być wolny”, co może sugerować chęć zmiany klubu
- Pomocnik wraca do treningów z Realem Madryt, gdzie czeka go rozmowa z trenerem Xabim Alonso
- Real Madryt oczekuje około 15 milionów euro za transfer zawodnika, którego kontrakt obowiązuje do 2027 roku
„Wolność” za 15 milionów euro – dylemat hiszpańskiego pomocnika
Są takie detale, które mogą być zwykłą anegdotą albo wyraźną wskazówką. Odkąd istnieją media społecznościowe, stały się kanałem komunikacji, w którym piłkarze czasami zostawiają „okruchy chleba”. Sytuacja Ceballosa w Realu Madryt kolejne lato z rzędu jest skomplikowana, a w tej atmosferze zawodnik z Utrera opublikował na Instagramie zdjęcie z ostatniego treningu przed powrotem do Valdebebas… z podpisem „libre, libre quiero ser, yo quiero, quiero ser libre…” – słowami piosenki Los Chichos.
Zaszyfrowana wiadomość czy przypadek? Od poniedziałku sprawa nabierze tempa. Ceballos stanie twarzą w twarz z Xabim Alonso, którego podczas Mistrzostw Świata publicznie poprosił o rozmowę na temat swojej roli w zespole. Pomocnik ponownie zawita do Valdebebas, miejsca, w którym najwyraźniej nie czuje się do końca komfortowo.
Nowy trener potwierdził klubowi, że liczy na Camavingę, a równolegle władze Realu podjęły decyzję o zdjęciu z Ceballosa etykiety „na sprzedaż”. Mimo tej zmiany w planowaniu, Andaluzyjczyk przewiduje, że również teraz nie będzie miał realnych szans na bycie ważnym zawodnikiem Królewskich, co jest dla niego niedostępne od momentu transferu w 2017 roku (z wypożyczeniem do Arsenalu włącznie).
Real Betis jawi się jako przyjazny port, który od czasu do czasu pojawia się na jego horyzoncie, i tego lata nie jest inaczej. Podczas wizyty w Sewilli zaraz po powrocie z Mistrzostw Świata, Ceballos pozostawił dwie wskazówki: po pierwsze, że jest „otwarty na wszystko”, a po drugie, wyraził sympatię dla Betisu: „Betis to mój dom i zawsze nim będzie”.
Tej wolności, za którą zdaje się tęsknić – przynajmniej w swoich muzycznych upodobaniach – Real Madryt nie zamierza mu łatwo udzielić. Wszystko, co nie będzie ofertą zbliżoną do 15 milionów euro (klub z Madrytu początkowo żądał więcej, 20 milionów), nie spotka się z aprobatą Królewskich.
Jednym z powodów jest to, że trzeba byłoby szukać na rynku zastępcy, a na tym etapie okienka transferowego ceny zaczynają gwałtownie rosnąć. Betis nawet nie zbliża się do tych oczekiwań, zwłaszcza jeśli miałby również pokryć znaczącą pensję pomocnika z Utrera.
Inna sprawa, gdyby Ceballos (z kontraktem do 2027 roku) otwarcie poprosił o odejście. Byłby to trudny do wykonania ruch, który jednak zmusiłby Real do reakcji. Dlatego jego taktyka była dotychczas nieco niejednoznaczna – czekać i obserwować.
To właśnie robił podczas swoich wakacji, w ostatnim czasie relaksując się na Malediwach, ale teraz przyszedł czas na zmierzenie się z sytuacją. Określenie jej z bliska. Czy otworzy się jakaś furtka do odejścia, czy też będzie musiał przekonać do siebie Xabiego, który dał mu tylko 70 minut podczas całego Klubowego Pucharu Świata… Jak powiedzieliby Los Chichos – ni więcej, ni mniej.

