Kontrowersje wokół Mohameda Salaha nie cichną. Jamie Carragher, legenda Liverpoolu, po raz kolejny odniósł się do głośnej wypowiedzi egipskiego napastnika, który oskarżył klub o rzucenie go pod autobus. Były obrońca nie tylko podtrzymał swoje słowa o „hańbie”, ale także odpowiedział na pytanie o potencjalny transfer gwiazdora w styczniowym oknie.

W skrócie:
- Carragher podtrzymuje swoje ostre słowa o „hańbie” i twierdzi, że wypowiedzi Salaha były zaplanowane z agentem, aby wywrzeć maksymalną presję na klubie
- Były obrońca broni swojej krytyki, argumentując, że Salah nie może być jedynym zawodnikiem odpornym na rotację w składzie
- Napastnik wrócił do kadry i zaliczył asystę w wygranym 2:0 meczu z Brighton po tym, jak został pominięty w starciu z Interem w Lidze Mistrzów
Carragher nie cofa słów, „to była hańba”
Jamie Carragher nie ma zamiaru przepraszać za swoje ostre słowa pod adresem Mohameda Salaha. W najnowszym odcinku podcastu Stick to Football były obrońca The Reds został zapytany wprost, czy nie przesadził w swojej krytyce dwustukrotnego zdobywcy mistrzostwa Premier League. Odpowiedź była jednoznaczna.
„Nie. Kontynuowałem, ponieważ ciągle zadawano mi pytania na ten temat. Byliśmy w studiu Ligi Mistrzów, a Liverpool grał tego wieczoru, a największą historią było to, że Mo nie pojechał na mecz, więc nie można było od tego uciec. To była największa historia przez siedem do dziesięciu dni. Nie cofnąłbym niczego”, stwierdził kategorycznie Carragher.
Przypomnijmy, że cała afera wybuchła po dramatycznym remisie 3:3 z Leeds United. Salah, który podpisał zaledwie dwuletnią przedłużkę kontraktu w kwietniu, publicznie zasugerował, że jego relacje z trenerem Arne Slotem uległy pogorszeniu. W konsekwencji egipski gwiazdor został pominięty w składzie na kluczowy mecz Ligi Mistrzów z Interem Mediolan na San Siro.
Carragher w swoim pierwotnym komentarzu dla Sky Sports nie przebierał w słowach. „Uważam, że to, co zrobił po meczu, to hańba. Niektórzy przedstawiają to jako emocjonalny wybuch, ale ja tak nie uważam. Ilekroć Mo Salah zatrzymuje się w strefie mieszanej, co zrobił cztery razy w ciągu ośmiu lat w Liverpoolu, jest to wyreżyserowane z nim i jego agentem, aby wyrządzić maksymalną szkodę i wzmocnić własną pozycję”, grzmiał legendarny obrońca.
Dlaczego Salah nie może być nietykany?
Gdy został zapytany, czy określenie „hańba” nie było zbyt mocne, Carragher podwoił stawkę. „To była hańba. Nie mam nic przeciwko temu, że ktoś ma inne zdanie, ale musisz to poprzeć argumentami. Ludzie mówią, że Ibrahima Konate nie gra dobrze, ale on rozegrał każdy mecz, bo nie mają innego środkowego obrońcy. Więc to nie jest dyskusja”, argumentował.
Były reprezentant Anglii kontynuował swoją obronę. „Możesz powiedzieć o Ryancie Gravenbercchu, że nie mają innego defensywnego pomocnika. Cody Gakpo był sadzany na ławce, Hugo Ekitike był poza składem, Alexander Isak grał w kratkę, Alexis MacAllister był w rotacji, a skład defensywy się zmieniał. Wszyscy w tej drużynie nie grali dobrze, poza Dominikiem Szoboszlaiem„, wyliczał.
Carragher odniósł się również do sugestii Gary’ego Neville’a, że Salah powinien był zostać wprowadzony podczas dramatycznego starcia z Leeds. „Tego typu zawodnicy, którzy mają tak duże ego, rozumiem to. Ale prawdopodobnie dlatego zajęło tak długo, zanim go wycofano. Wcześniej w sezonie schodził w meczach europejskich, to był odpoczynek dla niego”, wyjaśniał.
Powrót do łask czy tylko chwilowy rozejm?
Sytuacja nabrała nowego wymiaru, gdy Salah wrócił do kadry na mecz z Brighton. Egipcjanin pojawił się na boisku jako rezerwowy i zaliczył asystę w zwycięstwie 2:0, co wywołało spekulacje o zakończeniu konfliktu. Jednak Carragher pozostaje sceptyczny co do długoterminowych konsekwencji całego zamieszania.
Cała sprawa rzuca również światło na szerszy problem zarządzania gwiazdami w nowoczesnej piłce nożnej. Salah, będący jednym z najlepszych napastników na świecie z dorobkiem 250 goli dla Liverpoolu, najwyraźniej oczekuje specjalnego traktowania. Jednak Carragher argumentuje, że w dobrze funkcjonującej drużynie nikt nie powinien być ponad rotacją i decyzjami taktycznymi trenera.
Pytanie o potencjalny transfer w styczniowym oknie transferowym pozostaje otwarte. Choć Carragher nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, jego komentarze sugerują, że sytuacja jest daleka od rozwiązania. Liverpool znajduje się w trudnej pozycji, balansując między utrzymaniem harmonii w szatni a zarządzaniem ego jednej z największych gwiazd klubu.
Warto zauważyć, że Salah od czasu kontrowersji wykazał aktywność w mediach społecznościowych, co niektórzy interpretują jako subtelne sygnały dotyczące jego przyszłości. Czy to początek końca ery Salaha na Anfield, czy tylko chwilowy kryzys w relacjach? Czas pokaże, ale jedno jest pewne, Jamie Carragher nie zamierza zmieniać swojego stanowiska w tej sprawie.
