Carlos Alcaraz nie ukrywa swoich odczuć po niespodziewanym zastąpieniu Novaka Djokovica przez Lorenzo Musettiego w kluczowym turnieju ATP Finals w Turynie. Hiszpański tenisista, po swoim przekonującym zwycięstwie w meczu otwarcia, wprost przyznał, że woli zmierzyć się z młodym Włochem niż z legendarnym Serbem. To szczere wyznanie wywołało salwę śmiechu wśród zgromadzonych dziennikarzy, ale też pokazało, jak trudnym rywalem pozostaje Djokovic.

W skrócie:
- Alcaraz pewnie pokonał De Minaura 7-6(5), 6-2, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w meczu otwarcia ATP Finals
- Hiszpan otwarcie przyznał, że woli grać przeciwko Musettiego niż Djokovicowi, wspominając bolesną porażkę z 2023 roku
- Djokovic wycofał się z turnieju zaledwie godzinę po zdobyciu 101. tytułu w karierze, co pozwoliło Musettiego zająć jego miejsce
Alcaraz bez ogródek: „Szczerze mówiąc, wolę Lorenzo”
Drugi tenisista świata nie przebierał w słowach, gdy zapytano go o zmianę składu grupy. Carlos Alcaraz rozpoczął swój tegoroczny występ w ATP Finals z przytupem, pokonując Alexa de Minaura w stylu, który nie pozostawia wątpliwości co do jego formy. Ale to, co przyciągnęło największą uwagę, wydarzyło się na konferencji prasowej po meczu.
„Oczywiście ktoś taki jak Novak w grupie to zawsze trudne wyzwanie. Doświadczenie, które ma w tym turnieju, poziom, jaki prezentuje na kortach indoor, jest naprawdę wysoki. Przegrałem z nim w 2023 roku, a grałem świetnie. Zabił mnie” – powiedział Alcaraz z uśmiechem, wspominając tamto starcie.
Potem jednak dodał coś, co wywołało wesołość wśród mediów: „Szczerze mówiąc, wolę Lorenzo. Nie będę kłamał.” To szczere przyznanie pokazuje, jak wielkim szacunkiem, ale też obawą, darzy Hiszpan serbską legendę. Alcaraz szybko jednak dodał słowa uznania dla Włocha: „Jeśli tam jest, to na to zasłużył, bo poziom, jaki zaprezentował w meczach i turniejach w tym roku, był naprawdę, naprawdę wysoki. Jestem pewien, że zagra świetnie i zobaczymy, jak to będzie.”
Mecz z De Minaurem był dla Alcaraza historyczny – po raz pierwszy wygrał mecz otwarcia w ATP Finals, po wcześniejszych porażkach z Djokovicem w 2023 i Alexandrem Zverevem w 2024 roku. Spotkanie trwało godzinę i 42 minuty, a Hiszpan zaliczył 32 kończące uderzenia przy 28 niewymuszonych błędach, co pokazuje jego agresywny styl gry.
Dramatyczny zwrot akcji: od triumfu do wycofania w godzinę
Historia kwalifikacji Musettiego do ATP Finals przypomina scenariusz filmowy. Lorenzo musiał pokonać Djokovica w finale turnieju w Atenach, by wyprzedzić Felixa Augera-Aliassime’a i zdobyć ostatnie, ósme miejsce w turnieju. Serb jednak nie miał zamiaru odpuszczać – wygrał 4-6, 6-3, 7-5 w trwającym trzy godziny pojedynku.
To zwycięstwo miało kolosalne znaczenie dla Djokovica. Po pierwsze, był to jego 101. tytuł w karierze, co czyni go dopiero trzecim tenisistą w historii, który przekroczył magiczną granicę stu tytułów – przed nim dokonali tego Roger Federer (103) i Jimmy Connors (109). Po drugie, zdobył 72. tytuł na nawierzchni twardej, bijąc rekord Federera wynoszący 71 triumfów.
Ale to, co wydarzyło się później, zaskoczyło cały tenisowy świat. Zaledwie godzinę po ceremonii wręczenia trofeum, Djokovic ogłosił, że wycofuje się z ATP Finals z powodu kontuzji barku. To już drugi rok z rzędu, gdy Serb rezygnuje z udziału w turnieju mistrzów z powodu urazu – ostatni raz grał w 2023 roku, gdy pokonał Jannika Sinnera w finale.
Musetti wreszcie w turnieju życia
Dla 23-letniego Włocha ten dziwny splot okoliczności oznaczał spełnienie marzeń. ATP natychmiast potwierdziło, że Lorenzo Musetti zastąpi siedmiokrotnego mistrza ATP Finals w Grupie Jimmy’ego Connorsa. To pierwszy w karierze występ młodego tenisisty w tym prestiżowym turnieju, choć jego tegoroczne osiągnięcia uzasadniały taką kwalifikację nawet jako rezerwowego.
Sezon 2024/2025 był dla Musettiego przełomowy. Dotarł do finału Masters 1000 w Monte Carlo oraz do półfinałów w turniejach tej samej rangi w Madrycie, Rzymie i Wiedniu. Te wyniki pokazują, że Włoch nie jest przypadkowym uczestnikiem – jego obecność w Turynie to efekt ciężkiej pracy i konsekwentnego podnoszenia poziomu gry.
Teraz czeka go starcie z drugim tenisistą świata, który wprost przyznał, że woli grać przeciwko niemu niż przeciwko Djokovicowi. Czy to doda Musettiego skrzydeł, czy może dodatkową presję? Jedno jest pewne – włoski kibice będą trzymać kciuki za swojego reprezentanta w tej wyjątkowej sytuacji.

