Derby Katalonii zakończyły się zwycięstwem Barcelony 2:0, ale to nie wynik jest teraz głównym tematem rozmów. Po golu Roberta Lewandowskiego kibice Espanyolu zareagowali w sposób, który może kosztować klub bardzo drogo. Butelki lecące na murawę, protokół sędziowski i widmo zamkniętego stadionu – to scenariusz, który rozgrywa się właśnie w Barcelonie. Czy RCDE Stadium czeka mecz bez publiczności?

W skrócie:
- Sędzia odnotował w protokole rzucanie butelek z trybun po golu Lewandowskiego w 90. minucie meczu
- Stadion Espanyolu jest objęty ostrzeżeniem od września 2024 roku, klub już raz grał bez kibiców
- Espanyol może otrzymać karę jednego meczu bez widzów lub grzywnę do 600 euro
Protokół sędziowski nie pozostawia wątpliwości
Arbiter Víctor García Verdura nie miał wątpliwości co do tego, co zobaczył na murawie RCDE Stadium. W oficjalnym protokole meczowym szczegółowo opisał incydent z 90. minuty spotkania. Z trybuny zajmowanej przez kibiców gospodarzy „rzucano kilka półpełnych, zamkniętych butelek z prawego narożnika, przy wyjściu z tunelu prowadzącego do szatni”.
Sędzia zaznaczył, że sprawcami byli „kibice drużyny gospodarzy, rozpoznawalni po koszulkach i szalikach”. To kluczowy fragment protokołu, który jednoznacznie wskazuje na odpowiedzialność klubu za zachowanie swoich fanów. Jednocześnie arbiter podkreślił, że „butelki nie trafiły w żadnego zawodnika ani nie spowodowały szkód”, a po komunikacie przez megafony podobne incydenty już się nie powtórzyły.
Reakcja sędziego była natychmiastowa. Poprosił piłkarzy Barcelony, aby udali się na własną połowę, a po usunięciu przedmiotów z murawy gra została wznowiona ze środka boiska. To standardowa procedura w takich sytuacjach, ale nie zmienia faktu, że incydent został odnotowany i teraz czeka na decyzję Komisji Dyscyplinarnej.
Ciężar przeszłości i widmo pustych trybun
Espanyol znajduje się w wyjątkowo niekorzystnej sytuacji. Stadion klubu jest objęty ostrzeżeniem od 26 września 2024 roku, kiedy to po meczu ligowym z Villarrealem rzucony z trybun kubek uderzył arbitra Alejandro Quintero Gonzaleza. To nie pierwszy raz, gdy klub ma problemy z zachowaniem swoich kibiców.
Historia sięga jeszcze dalej. 14 maja 2023 roku, również podczas derbów z Barceloną, kibice wtargnęli na murawę. Konsekwencją było rozegranie jednego meczu bez publiczności. Teraz ta sama kara może się powtórzyć, a precedens jest już ustanowiony.
Na korzyść Espanyolu przemawia jednak fakt, że obecne zdarzenie nie spowodowało żadnych obrażeń ani strat materialnych. Zgodnie z artykułem 117 Kodeksu Dyscyplinarnego, dotyczącym lekkiego naruszenia porządku, sprawa może zakończyć się jedynie grzywną do 600 euro. W podobnych przypadkach w tym sezonie Komisja Dyscyplinarna stosowała właśnie takie sankcje, między innymi po meczach Malaga – Zaragoza, Cordoba – Cultural Leonesa czy Villarreal – Betis.
Mecz wysokiego ryzyka i nadzwyczajne środki bezpieczeństwa
Przed derbami Espanyol wydał komunikat, w którym poinformował o nadzwyczajnych środkach bezpieczeństwa. Spotkanie zostało uznane za wydarzenie wysokiego ryzyka, a lista przedmiotów zakazanych była bardzo długa. Miało to także związek z przyjazdem Joana Garcii, który mógł budzić szczególne emocje wśród kibiców.
Mimo tych zabezpieczeń, emocje wzięły górę po golu Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik trafił do siatki w kluczowym momencie meczu, przesądzając o zwycięstwie Barcelony 2:0. Przez większą część spotkania Espanyol znakomicie sobie radził z „Dumą Katalonii”, ale bramki strzelone przez Daniego Olmo i właśnie Lewandowskiego dały trzy punkty faworytowi.
Teraz decyzja należy do Komisji Dyscyplinarnej. Czy Espanyol otrzyma tylko grzywnę finansową, czy też będzie musiał rozegrać mecz przy pustych trybunach? Odpowiedź poznamy w najbliższych dniach, ale jedno jest pewne – klub z Barcelony znajduje się pod lupą władz ligi, a każdy kolejny incydent może mieć jeszcze poważniejsze konsekwencje. Precedensy z tego sezonu wskazują na łagodniejsze podejście, ale historia stadionu RCDE i wcześniejsze ostrzeżenia mogą przechylić szalę na niekorzyść gospodarzy.
