Znany ekspert Tom Coronel nie pozostawił złudzeń co do sportowej przyszłości Lewisa Hamiltona, twierdząc po katastrofalnym dla Brytyjczyka sezonie 2025, że jego czas w Formule 1 dobiegł końca, a wiek stał się barierą nie do przeskoczenia w starciu z nowym mistrzem, Lando Norrisem.

Ekspert wskazuje następców Hamiltona
Przejście Lewisa Hamiltona do Ferrari, które miało być drogą do rekordowego, ósmego tytułu, zakończyło się sportową katastrofą obnażoną przez bezlitosne statystyki i opinie ekspertów. Tom Coronel w rozmowie z RacingNews365 nie szukał eufemizmów, oceniając postawę Brytyjczyka, który w styczniu skończy 41 lat. Zdaniem Coronela, wiek siedmiokrotnego mistrza świata jest przyczyną jego upadku. Ekspert podkreślił drastyczną różnicę między nowymi liderami a weteranem, deklarując:
„Postawiłbym na Russella, [który jest] doświadczonym człowiekiem. Carlosa Sainza, Lando, Piastriego i oczywiście Maxa. Także Leclerca”.
Zdaniem eksperta, Hamilton, który w styczniu skończy 41 lat, popełnił w tym roku zbyt wiele błędów, co w połączeniu z naturalnymi procesami starzenia uniemożliwiłoby mu walkę o tytuł nawet w bolidzie dominującego McLarena. Coronel wskazał jednocześnie, że kierowcy tacy jak George Russell, Carlos Sainz czy Oscar Piastri wciąż posiadają potencjał, by rzucić wyzwanie czołówce, którego u Hamiltona już nie dostrzega.
Analiza Coronela uderza w same fundamenty sportowej reputacji Hamiltona.
„Hamilton zgubił zbyt wiele oczek w tym roku. Nie widzę, żeby dalej rozwijał się jako mistrz. Przykro to mówić, ale twój czas się skończył” – stwierdził Holender. Według niego regres jest widoczny gołym okiem w zestawieniu z dyspozycją zespołowego partnera: „Sam to widzisz, starzenie się po prostu tam jest, ponieważ różnica względem Leclerca jest po prostu zbyt duża”.
Liczby potwierdzają tę diagnozę – Charles Leclerc zdominował Hamiltona w kwalifikacjach w stosunku 19 do 5, a w wyścigach, które obaj ukończyli, Monakijczyk wygrywał aż 18 razy przy zaledwie 3 triumfach Brytyjczyka.
Technologiczna kapitulacja Ferrari
Podczas gdy Hamilton mierzył się z najgorszym sezonem w swojej dziewiętnastoletniej karierze, Lando Norris przypieczętował w Abu Zabi historyczny sukces McLarena. Brytyjczyk zdobył tytuł mistrza świata kierowców, wyprzedzając Maxa Verstappena o zaledwie dwa punkty, co było pierwszym takim osiągnięciem stajni z Woking od 2008 roku, kiedy to triumfował dla nich właśnie Hamilton. Norris zakończył rok z imponującym dorobkiem siedmiu zwycięstw i osiemnastu podiów, wyprzedzając w klasyfikacji generalnej Oscara Piastriego o trzynaście punktów. McLaren nie tylko odzyskał koronę, ale i powiększył swój historyczny dorobek do trzynastu tytułów, goniąc rekordowe Ferrari, które ma ich na koncie piętnaście.
Sytuacja Ferrari w 2025 roku okazała się tym bardziej bolesna, że Lewis Hamilton po przybyciu do Włoch publicznie deklarował, iż zespół posiada „wszystkie składniki”, aby bić się o mistrzostwo. Rzeczywistość zweryfikowała te nadzieje – Scuderia zakończyła sezon z gigantyczną stratą 435 punktów do McLarena, mimo że rok wcześniej różnica ta wynosiła zaledwie 14 oczek.
Kryzys pogłębiła decyzja o wstrzymaniu rozwoju bolidu na rok 2025 już w kwietniu, by skupić się na regulacjach technicznych na rok 2026. W efekcie Hamilton aż dziewięć razy nie zdołał wejść do finałowej części kwalifikacji (Q3), a wszystkie siedem podiów dla Ferrari w całym sezonie wywalczył wyłącznie Charles Leclerc.

