Marko Bozić znalazł się w kadrze Erzurumsporu na poniedziałkowe spotkanie ligowe z Amedsporem. To jasny sygnał, że Austriak wciąż jest traktowany poważnie w klubie z Turcji, mimo że w ostatnich dniach coraz częściej łączono go z przenosinami do Wisły Kraków.

Bozić wcale nie musi trafić do Wisły Kraków
Bozić do Erzurumsporu trafił dopiero 1 lipca 2025 roku, podpisując kontrakt ważny do czerwca 2027. Turecki klub zainwestował w niego i nie zamierza tak łatwo rezygnować. Rozmowy z Wisłą Kraków faktycznie trwają, ale nie może tu być jeszcze mowy o ostatniej prostej.
Sam piłkarz podchodzi do sprawy z dystansem. Według osób znających kulisy negocjacji, Bozić nie naciska na odejście z Erzurumsporu, chociaż w przestrzeni medialnej pojawiały się takie informacje. Zawodnik ma być otwarty na powrót do Europy Środkowej, jednak nie traktuje tego jako priorytetu. To może tłumaczyć, dlaczego rozmowy przedłużają się i wciąż nie widać ich finału.
Bozić nie zdążył jeszcze wyrobić sobie pozycji w nowym zespole, jednak dostał już szansę debiutu. W barwach Erzurumsporu wystąpił w meczu ligowym z Sivassporem, wygranym 2:0. Spędził na boisku 21 minut.
Wychowanek Rapidu Wiedeń występował m.in. w Frosinone, Mariborze i Radomljach. Zdecydowanie najlepiej radził sobie w Słowenii, gdzie w barwach Mariboru notował regularne występy i budził zainteresowanie większych marek. To właśnie dzięki dobrej grze w lidze słoweńskiej trafił do Turcji.
Wszystko wskazuje na to, że sytuacja jest skomplikowana – turecki klub nie ma zamiaru oddawać piłkarza bez odpowiedniej rekompensaty, a sam zawodnik nie deklaruje otwarcie chęci odejścia, jak początkowo pisano. Co więcej, w Turcji dostał już szansę gry i prawdopodobnie tak samo będzie teraz w poniedziałek.

