W rozmowie z Romanem Kołtoniem na kanale „Prawda Futbolu” Zbigniew Boniek skrytykował nadmierną profesjonalizację sztabów kosztem jakości treningu oraz elitarność szkolenia młodzieży. Były prezes PZPN wskazał też zatrważający trend, gdzie bardziej ceni się statystyki od „piłkarskiego cwaniactwa”.

Miliony za odwagę. Dlaczego Pietuszewski jest wart fortunę?
Współczesny system selekcji talentów w Polsce opiera się, według Zbigniewa Bońka, na błędnych priorytetach. Zamiast szukać graczy obdarzonych intuicją i zmysłem taktycznym, kluby skupiają się na parametrach motorycznych, co prowadzi do utraty jednostek kreatywnych.
„Dzisiaj jest taka tendencja, że skauci podniecają się danymi. Patrzą, że chłopak ma 190 cm wzrostu, że biega 35 km/h, że ma niesamowity wyskok. Ale nikt nie patrzy na to, czy on umie grać w piłkę” – ocenia Boniek.
Jego zdaniem ostateczny sukces zależy od procesów myślowych, a nie samej siły:
„W piłce na końcu wygrywa ten, kto szybciej myśli i lepiej panuje nad piłką pod presją” – zauważa.
W tym kontekście Boniek odniósł się do wyceny Oskara Pietuszewskiego, sugerując, że kwota 11 milionów euro wynika z deficytu graczy niekonwencjonalnych. Podkreślił, że system szkolenia często zabija indywidualność na rzecz taktyki, podczas gdy Pietuszewski reprezentuje rzadką na rynku odwagę.
„To jest chłopak, który nie boi się wziąć odpowiedzialności. On bierze piłkę, drybluje, szuka pojedynku jeden na jeden, wymusza rzuty karne” – wyjaśnia.
Według Bońka ewentualne przejście zawodnika do Porto może pozwolić mu wejść na inny poziom intelektualny, gdzie jego potencjał zostanie właściwie spożytkowany w strukturach zespołu.
25 osób w sztabie i klęska w pucharach
Kolejnym kluczowym problemem poruszonym w rozmowie jest postępująca elitarność sportu, która odcina kluby od najbardziej zdeterminowanych kandydatów. Boniek zauważa, że sport przestał być powszechny, co negatywnie wpływa na selekcję.
„Dzisiaj, żeby dziecko mogło trenować w dobrej akademii, rodzice muszą za to płacić ciężkie pieniądze. To sprawia, że szukamy talentów tylko w tej grupie, którą na to stać” – punktuje.
Dodaje przy tym, że dawniej sport był darmowy i dostępny na każdym podwórku, co sprzyjało naturalnemu hartowaniu charakterów:
„Najwięksi piłkarze w historii często wywodzili się z biedy, z głodu sukcesu. My ten głód w Polsce trochę uśpiliśmy”.
Krytyka dotknęła również rozbudowanych struktur w profesjonalnych klubach, które zdaniem Bońka nie przekładają się na wyniki sportowe. Wskazuje on na przerost formy nad treścią w nowoczesnych sztabach szkoleniowych.
„Patrzę na te dzisiejsze sztaby i tam jest 25 osób. Dietetycy, analitycy, asystenci od rzutów z autu. Wszystko to pięknie wygląda na papierze, ale jak przychodzi mecz w europejskich pucharach, to my fizycznie i taktycznie odstajemy od średniaków” – zauważa bezlitośnie.
Rozwiązaniem ma być powrót do rzetelnej pracy na boisku oraz konfrontowanie młodych zawodników ze starszymi, co buduje niezbędne „cwaniactwo boiskowe”. Według Bońka izolowanie młodzieży w ich kategoriach wiekowych ogranicza ich rozwój:
„Jak ktoś dostanie parę razy po nogach od chłopa, który jest od niego dwa razy silniejszy, to on musi zacząć szybciej myśleć”.


