Mariusz Jop wskazał na trudne warunki boiskowe, które ograniczyły zawodnikom płynność gry podczas meczu Wisły Kraków z ŁKS-em. Mimo problemów, szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” docenił mentalną reakcję drużyny na niekorzystny początek meczu.

Agresywny rywal i kiepska murawa
Szkoleniowiec nie ukrywał, że widowisko było specyficzne i zamiast technicznych fajerwerków kibice oglądali twarde starcie.
„Z mojej perspektywy było to spotkanie, w którym było widać bardzo dużo determinacji, bardzo dużo walki z obydwu stron” – ocenił Mariusz Jop. Przyznał otwarcie, że mniej było płynnych akcji, choć jego zespołowi udało się momentami zawiązać ciekawe ataki.
Kluczową przeszkodą w konstruowaniu gry okazały się czynniki zewnętrzne.
„Na pewno dzisiaj były trudne warunki do tego. Raz, że zespół gospodarzy był agresywny, intensywny w fazie defensywnej. Dwa, no warunki boiskowe też nie były tu łatwe” – wyliczał trener. Odnosząc się do stanu nawierzchni, dodał szczerze: „Wiemy, że tutaj to boisko nie jest idealne, ale to czasami przeszkadzało jednej i drugiej drużynie”.
Trener Wisły chwali mentalność zawodników
Mecz nie rozpoczął się po myśli Wisły. Mariusz Jop po wszystkim znalazł powody do optymizmu w postawie swoich graczy.
„Mnie cieszy dobra reakcja zespołu po straconej bramce, bo ten początek nie był udany w naszym wykonaniu” – stwierdził. Podkreślił, że w poczynaniach drużyny było widać bardzo chęć do zgarnięcia trzech punktów.
Kończąc rundę, szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” z dużą satysfakcją podsumował dorobek punktowy, który stawia jego zespół w znakomitej sytuacji przed kolejną fazą rozgrywek.
„Punktowanie ze średnią 2,26 po tym meczu to jest coś, co otwiera drogę do realizacji naszego celu” – zaznaczył Jop. Dodał również konkretne wyliczenie dotyczące układu tabeli: – „Liga się ułożyła tak, że w tym momencie mamy 10 punktów przewagi nad trzecim zespołem”.
W poniedziałek zawodnicy Śląska Wrocław i Stali Rzeszów zakończą pierwszoligowe zmagania w tym roku. Aktualna tabela zaplecza Ekstraklasy wygląda następująco:

