Zbigniew Boniek w szczerym wywiadzie dla TVP Sport ocenił pierwsze mecze reprezentacji Polski pod wodzą Jana Urbana. Były prezes PZPN i medalista MŚ nie szczędził słów krytyki pod adresem poprzedniego selekcjonera i mówił o „wychodzeniu z choroby”. Docenił powrót normalności po meczach z Holandią i Finlandią, choć ostrzega przed nadmiernym optymizmem w kontekście eliminacji do Mistrzostw Świata.

W skrócie:
- Zbigniew Boniek użył metafory o „wychodzeniu z ciężkiej choroby”, opisując obecną sytuację reprezentacji Polski po pierwszych meczach pod wodzą Jana Urbana
- Były prezes PZPN wyraźnie skrytykował podejście Michała Probierza, mówiąc o „chaosie” i „sztucznie wytwarzanej rywalizacji”
- Według Bońka Polska niemal na pewno zagra w barażach, ponieważ do wyprzedzenia Holandii „musiałby się zdarzyć cud”
„Najpierw rosołek, na schabowego przyjdzie czas”
Zbigniew Boniek w rozmowie z TVP Sport użył kulinarnej metafory, aby opisać obecny stan reprezentacji Polski pod wodzą Jana Urbana. Według byłego wybitnego reprezentanta Polski i medalisty Mistrzostw Świata, kadra dopiero wychodzi z trudnego okresu po rozegraniu meczów z Holandią (porażka 1:2) oraz Finlandią (wygrana 3:1).
„Na razie kadra dochodzi do siebie po ciężkiej chorobie, która trawiła ją w ostatnich miesiącach. Trzeba zacząć od delikatnego rosołku, żeby wzmocnić organizm i sprawić, by znowu sprawnie funkcjonował. Na golonkę, schabowego albo inne frykasy przyjdzie czas” – stwierdził Boniek.
Były prezes PZPN docenił przede wszystkim to, że po tych dwóch spotkaniach kibice mogli zobaczyć pozytywną zmianę w funkcjonowaniu kadry.
„Zobaczyli, że w reprezentacji nastąpiła zmiana na lepsze, że wajcha została przestawiona i przestały dziać się rzeczy, które nie powinny się zdarzyć” – podkreślił.
Cięty język Bońka – miażdżące porównanie Urbana z Probierzem
W wywiadzie Boniek nie stronił od krytycznych uwag w stronę poprzedniego selekcjonera. Jego słowa wyraźnie wskazywały na Michała Probierza, choć nie zawsze wymieniał go bezpośrednio z nazwiska.
„Michałowi Probierzowi może się to nie podobać, ale wcześniej dyskutowano, kogo tym razem nieoczekiwanie powoła, a kogo nie, rozprawiano o garniturach, a teraz jest normalnie. Nie ma sztucznie wytwarzanej rywalizacji na niektórych pozycjach, każdy wie, co ma robić” – powiedział były reprezentant Polski.
Boniek szczególnie docenił stabilizację, jakiej jego zdaniem brakowało za poprzedniego selekcjonera.
„Po meczu z Holandią nie usłyszałem narzekania, że ktoś jest zmęczony albo coś go boli i trzeba zmieniać. Kadra zagrała z Finlandią w tym samym składzie, a to ważne. Piłkarze, po czasach chaosu, czegoś takiego chcą, lubią się przyzwyczaić do siebie na boisku, a nie co mecz oglądać obok inną twarz” – stwierdził dobitnie.
Realistyczna ocena szans w eliminacjach
Mimo pozytywnych zmian w kadrze, Boniek pozostaje realistą jeśli chodzi o szanse reprezentacji w eliminacjach do Mistrzostw Świata 2026.
„Niemal na pewno zagramy w barażach, bo żeby wyprzedzić Holandię musiałby się zdarzyć cud” – przyznał wprost były prezes PZPN. Jego zdaniem w barażach Polska zmierzy się z silnymi przeciwnikami, co nie ułatwi zadania.
Boniek przestrzega też przed nadmiernym optymizmem: „Pociąg wrócił na normalne tory, ale nie chcę też uderzać w zbyt triumfalne tony, ponieważ droga na mundial wciąż jest kręta„. Były reprezentant Polski, odnosząc się do pierwszych meczów pod wodzą Jana Urbana, widzi pozytywne zmiany, ale zdaje sobie sprawę, że proces odbudowy kadry dopiero się rozpoczął.
Źródło: TVP Sport

