Wojciech Szczęsny znalazł się pod ostrzałem krytyki po występie w meczu Ligi Mistrzów przeciwko Club Brugge. FC Barcelona zremisowała 3:3, a polski bramkarz zaliczył słaby występ, który nie uszedł uwadze ekspertów. Łukasz Gikiewicz, były reprezentant Polski i znany komentator, dostrzegł niepokojący szczegół w grze Szczęsnego, który może wskazywać na poważniejsze problemy.

W skrócie:
- Szczęsny zaliczył słaby mecz w starciu z Club Brugge, a Barcelona straciła dwa punkty remisując 3:3
- Gikiewicz zauważył, że przy trzech bramkach polski bramkarz „sunie po ziemi, ledwo się od niej odkleja”
- Media w Hiszpanii liczą na szybki powrót kontuzjowanego Joana Garcii, co pokazuje spadek zaufania do Szczęsnego
Dramaty w Brugii – Szczęsny na celowniku
Mecz w Lidze Mistrzów przeciwko Club Brugge miał być kolejnym krokiem w odbudowie formy Wojciecha Szczęsnego po reaktywacji kariery w FC Barcelonie. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Remis 3:3 był dla „Dumy Katalonii” rozczarowaniem, a największe kontrowersje budził właśnie występ polskiego golkipera.
Szczególnie dramatyczna była sytuacja w doliczonym czasie gry. Po wyraźnym błędzie Szczęsnego piłka wpadła do siatki, co mogło przypieczętować porażkę Barcelony. Tylko interwencja systemu VAR, która wykazała minimalny faul napastnika Romeo Vermanta, uratowała polskiego bramkarza przed jeszcze większą kompromitacją. Hiszpańskie media nie pozostawiły na nim suchej nitki, a w Katalonii otwarcie mówi się o tęsknocie za kontuzjowanym Joan Garcią.
„Widać Wojtka, który sunie po ziemi”
Łukasz Gikiewicz, ekspert portalu interia.pl i były bramkarz reprezentacji Polski, nie przeszedł obojętnie obok występu swojego kadrowego kolegi. W swojej analizie zwrócił uwagę na konkretny, niepokojący aspekt gry Szczęsnego:
„Przy tych trzech bramkach Club Brugge – widać Wojtka, który sunie po ziemi, ledwo się od niej odkleja”
To spostrzeżenie Gikiewicza może wskazywać na problemy z dynamiką i mobilnością polskiego golkipera. Brak odpowiedniej eksplozywności w ruchach bramkarza to sygnał alarmowy – szczególnie na poziomie Ligi Mistrzów, gdzie każda sekunda zwłoki może decydować o wyniku. Czy to efekt długiej przerwy w karierze? A może kwestia wieku i formy fizycznej? Pytania mnożą się, a odpowiedzi nie napawają optymizmem.
Gikiewicz, sam będąc bramkarzem z ogromnym doświadczeniem, wie doskonale, jak ważna jest praca nóg i szybkość reakcji w tym fachu. Jego obserwacja nie jest przypadkowa – to profesjonalna analiza, która może trafić w sedno problemu Szczęsnego. Barcelona potrzebuje bramkarza, który będzie pewny, dynamiczny i gotowy na najwyższym poziomie. Pytanie brzmi: czy Szczęsny jeszcze do tego wróci?

