FC Barcelona oficjalnie potwierdziła podpisanie wartej 40 milionów euro umowy sponsorskiej z rządem Demokratycznej Republiki Konga. Kontrakt obowiązywać będzie przez najbliższe cztery lata, co oznacza, że klub będzie otrzymywał około 10 milionów euro rocznie. To strategiczny ruch ze strony katalońskiego giganta, który desperacko potrzebuje dodatkowych funduszy, aby sprostać wymaganiom finansowym LaLiga i móc rejestrować nowych zawodników.

W skrócie:
- Barcelona podpisała czteroletnią umowę sponsorską z rządem DRK wartą 40 milionów euro
- Wszystkie profesjonalne drużyny klubu będą nosić logo „RD Congo – Coeur de Afrique” na tylnej części koszulek treningowych
- Część środków została już przekazana w zeszłym tygodniu, co ma pomóc klubowi osiągnąć regułę 1:1 w LaLiga
Finansowy oddech dla Barcelony z afrykańskim akcentem
Umowa między Barceloną a DRK nie jest zwykłym kontraktem sponsorskim. Jej celem jest również promocja piłki nożnej oraz kultury sportu i pokoju. Rafa Yuste, wiceprezes sportowy Barcelony, zapowiadał ten ruch już podczas pobytu w Japonii, informując o pracy nad „dodatkowymi” sponsorami, które pomogłyby klubowi osiągnąć tzw. regułę 1:1, co umożliwiłoby normalne funkcjonowanie na rynku transferowym.
„Osoba, która nie widzi w tym ruchu desperacji finansowej Barcelony, jest albo ślepa, albo nie chce dostrzec rzeczywistości” – skomentowałby zapewne niejeden ekspert piłkarski.
Sytuacja finansowa Blaugrany pozostaje trudna mimo kolejnych „dźwigni finansowych” aktywowanych przez prezydenta Joana Laportę.
Afrykańskie ślady w przyszłym Spotify Camp Nou
Partnerstwo z afrykańskim krajem będzie miało również swoje odzwierciedlenie w nowej siedzibie klubu. W ramach umowy, w przyszłym Espai Barça powstanie „Dom Demokratycznej Republiki Konga”. Jest to kolejny element strategii klubu mającej na celu zwiększenie globalnego zasięgu marki FC Barcelona.
Warto zauważyć, że jest to pierwsze tak duże partnerstwo Barcelony z krajem afrykańskim, co pokazuje nowe kierunki poszukiwania funduszy przez europejskie potęgi piłkarskie. Na tle konfliktów z Terem Stegenem i innych problemów wewnętrznych, ten finansowy zastrzyk może okazać się zbawiennym dla katalońskiego klubu.

