Wybory prezydenckie w FC Barcelonie zbliżają się wielkimi krokami, a napięcie wokół obecnego prezesa Joana Laporty sięga zenitu. Xavi Vilajoana, jeden z kandydatów w nadchodzących wyborach, nie przebierał w słowach krytykując obecne zarządzanie klubem. W swoim wystąpieniu podkreślił kluczową rolę akademii La Masia i zadeklarował, że przyszły Erling Haaland nie będzie grał w Manchesterze City, ale właśnie w Barcelonie.

W skrócie:
- Xavi Vilajoana ostro skrytykował zarządzanie Joana Laporty, nazywając je „szalonym” i pełnym improwizacji
- Kandydat na prezesa zapowiada zamrożenie cen karnetów i zwiększenie inwestycji w akademię La Masia o 37%
- „Nasz Haaland nie jest w City, jest w La Masia” – Vilajoana stawia na rozwój młodych talentów zamiast transferów za setki milionów
Nadchodzące wybory i ambicje Laporty
FC Barcelona już wkrótce przejdzie przez kolejne wybory prezydenckie. Joan Laporta, obecny szef klubu, potwierdził już swoje zamiary ubiegania się o reelekcję w przyszłym roku. Według informacji portalu SPORT, wybory mogą zostać rozpisane już w kwietniu 2026 roku, jeszcze przed zakończeniem sezonu.
Sam Laporta nie ukrywa zadowolenia z własnych dokonań podczas drugiej kadencji. W maju w rozmowie z RAC1 stwierdził:
„Podjęliśmy trudne decyzje, pracowaliśmy pod presją. To był ważny rok w odbudowie klubu i chciałbym wystartować w kolejnych wyborach. Wierzę, że ten projekt, który mam zaszczyt prowadzić, zasługuje na kontynuację.”
Obecny prezes podkreśla, że podejmował odważne, kontrowersyjne decyzje i że to właśnie projekt Barcelony zasługuje na dalsze trwanie pod jego przewodnictwem. Laporta dodał również, że rejestracja piłkarzy była „męczarnią” z powodu „gwałtownej reakcji tych, którzy nie chcieli, aby nam się powiodło”.
Wśród głównych konkurentów Laporty wymienia się Victora Fonta, który był głównym rywalem w poprzednich wyborach. Do rywalizacji zgłosili się także Joan Camprubi Montal, Marc Ciria oraz właśnie Xavi Vilajoana.
Bezlitosna krytyka obecnego zarządzania
W czwartek Xavi Vilajoana oficjalnie zaprezentował swoją kampanię pod hasłem „Gotowi odzyskać naszą Barcę”. Podczas wydarzenia nie szczędził ostrych słów pod adresem obecnego prezesa. Vilajoana, który pracował dla klubu przez 21 lat jako piłkarz futbolu i futsalu, a następnie jako członek zarządu pod trzema prezesami (Laporta, Sandro Rosell i Josep Bartomeu), przedstawił swoją wizję przyszłości:
„Jestem optymistą i dam z siebie wszystko; gra się rozpoczęła i będzie długa. Nie można prowadzić klubu za plecami jego członków, jego właścicieli. Mamy kapitana, który żegluje bez planu; wszystko pogrążone jest w całkowitej improwizacji.”
Kandydat zaprezentował konkretne propozycje na wypadek zwycięstwa w wyborach. Obiecał zamrożenie cen karnetów sezonowych do czasu zakończenia prac nad Camp Nou, argumentując, że członkowie muszą być na pierwszym miejscu. Na ten cel planuje przeznaczyć 40 milionów euro w ramach miliardowego budżetu.
Szczególnie mocno Vilajoana uderzył w politykę dotyczącą akademii La Masia:
„Będziemy promować La Masię, nasz największy atut, którego budżet Laporta postanowił obciąć o 37%. Nasz Haaland nie jest w City, jest w La Masia.”
To jasne przesłanie – Barcelona powinna stawiać na rozwój własnych talentów zamiast wydawać setki milionów na gwiazdy z zewnątrz. Vilajoana podkreślił również znaczenie innych sekcji klubu, zwłaszcza że sam był kapitanem drużyny futsalu. Zapowiedział, że kobiety będą reprezentowane we wszystkich sekcjach, jeśli wygra wybory.
Audyt i odpowiedzialność za błędy
Vilajoana nie poprzestał na krytyce samego stylu zarządzania. Zapowiedział przeprowadzenie audytu i pociągnięcie do odpowiedzialności osób, które zaszkodziły klubowi:
„Zarządzanie Laporty jest szalone. Nie chodzi o zamiatanie spraw pod dywan, ale o upewnienie się, że odpowiedzialni zapłacą cenę. Audytor ustali, czy doszło do nielegalnych działań. A jeśli zaszkodzili klubowi, muszą zostać zgłoszeni.”
Kandydat dodał również, że stara się nie słuchać obecnego prezesa, ponieważ „nie wnosi nic do mojego życia”. Stwierdził, że za każdym razem, gdy Laporta zabiera głos, „lekceważy członków” klubu. Vilajoana wyraził żal z powodu obecnego wizerunku Barcelony, podkreślając, że klub zasługuje na znacznie więcej.
W swoim wystąpieniu kandydat zaprezentował również plan zwiększenia przychodów ze sponsoringu o 30% oraz zapewnił, że jego projekt jest bardzo silny i komplementarny wobec innych propozycji. Podkreślił, że nie jest przeciwko nikomu, ale jest za Barceloną.
Interesującym wątkiem jest również potencjalny udział Lionela Messiego w kampanii wyborczej. We wrześniu Cadena SER donosiła, że legenda Barcelony może odegrać rolę w nadchodzących wyborach. Vilajoana nie omieszkał skomentować tej sprawy:
„Pierwszą osobą, która powinna mówić o Messim, jest Laporta. Jeśli nie było go z nami przez cztery lata, to jego wina. Messi jest aktywem klubu. Nikt nie może przywłaszczyć sobie aktywów klubu.”
Nadchodzące miesiące z pewnością przyniosą dalsze starcia między kandydatami. Vilajoana wyraźnie postawił na kontrast między własną wizją opartą na akademii młodzieżowej, stabilności finansowej i szacunku dla członków klubu, a tym co określa jako chaotyczne i improwizowane zarządzanie Laporty. Czy to wystarczy, by przekonać socios do zmiany? Czas pokaże.
