Niedziela 23 listopada 2025 roku przejdzie do historii jako dzień, w którym prezydent Realu Madryt, Florentino Pérez, postanowił otwarcie zaatakować LaLigę, UEFA i konkurencyjne kluby podczas corocznego Zgromadzenia Generalnego Zwyczajnego Reprezentantów Członków. To, co miało być standardowym spotkaniem podsumowującym sezon, zamieniło się w polityczną deklarację wojenną przeciwko instytucjom piłkarskim i medialnym establishmentowi.

Skandaliczne oskarżenia o finansowanie wrogich mediów
Florentino Pérez nie gryzł się w język. Prezydent Królewskich wprost oskarżył LaLigę o szereg nieprawidłowości, które jego zdaniem szkodzą całej hiszpańskiej piłce, a w szczególności madrydkiemu gigantowi.
„Nie jest też normalne, że LaLiga przeznacza budżet na media. LaLiga doszła do tego, że finansuje media, które powstały z zamiarem szkodzenia Realowi Madryt, jak w przypadku Relevo” – grzmiał Pérez z mównicy.
To bezprecedensowy atak na organ zarządzający rozgrywkami, w którym prezydent Królewskich wprost nazywa po imieniu portal Relevo jako medium stworzone z intencją szkodzenia Realowi. Takie oskarżenia rzadko padają publicznie, a już na pewno nie z ust prezydenta jednego z najpotężniejszych klubów na świecie.
Ale to nie koniec. Pérez poszedł o krok dalej, atakując praktyki lobbingowe LaLigi:
„Nie jest też normalne, że LaLiga zatrudnia za nasze pieniądze usługi lobbystów, aby wpływać na ustawę o sporcie.”
Według szefa Realu, liga wykorzystuje środki finansowe klubów – a więc również pieniądze samego Realu – do finansowania grup nacisku mających wpływać na hiszpańskie prawo sportowe. To poważne zarzuty, które sugerują konflikt interesów i nadużycie pozycji przez organ zarządzający.
Real Madryt jako samotny wojownik o prawdę w futbolu
Florentino Pérez nie zadowolił się krytyką – przedstawił również wizję roli Realu Madryt w tej sytuacji. Według prezydenta, to właśnie madrycki klub musi stanąć na czele walki z systemem, który jego zdaniem rujnuje współczesną piłkę nożną.
„Real Madryt musi być tym, który poprowadzi bitwę przeciwko temu nadużywającemu systemowi, który rujnuje piłkę nożną. Tylko my mamy siłę instytucjonalną, aby stawić czoła tej bitwie” – podkreślał Pérez.
To odważna deklaracja, która pozycjonuje Real jako jedyny klub w Hiszpanii (a może i na świecie) mający wystarczającą siłę instytucjonalną, by przeciwstawić się establishmentowi. Brzmi to jak manifest klubu, który czuje się ignorowany, niedoceniany lub wręcz atakowany przez struktury, które powinny dbać o interesy wszystkich zespołów.
Ciekawe, że Pérez dodał również: „Nie jesteśmy sami. My podnosimy głos publicznie” – sugerując, że Real wprawdzie głośno mówi o problemach, ale nie jest jedynym klubem, który je dostrzega. To może oznaczać, że za kulisami trwają rozmowy z innymi wielkimi zespołami europejskimi, które również są niezadowolone z obecnego stanu rzeczy.
Ostre słowa pod adresem Barcelony
Pérez nie oszczędził również FC Barcelony, sugerując polityczne manewry związane z zatwierdzeniem rejestracji zawodników:
„Ani Barcelona, ani Athletic, ani Madryt nie przystąpiliśmy do niej i pozwaliśmy ją wspólnie przed sądami. Przykro mi, ale muszę to powiedzieć: Barça sprzeciwiała się razem z nami dwoma, ale przypadkowo porzuciła ten proces sądowy zbiegając się z autoryzacją LaLigi, aby móc zarejestrować zawodników w przyszłości.”
To zawoalowane oskarżenie, że Barcelona porzuciła wspólną sprawę przeciwko LaLidze w zamian za przychylność w kwestii finansowej. Dla Péreza to dowód na niekonsekwencję i czysto polityczne podejście katalońskiego rywala.
Opozycja wobec UEFA i kontroli nad klubami
Prezydent Realu nie zapomniał również o UEFA:
„Nie jest normalne ani legalne, że próbuje się uniemożliwić klubom organizowanie własnych turniejów. Nie jest normalne, że kadra kierownicza UEFA pragnie kierować naszymi losami.”
To jasne nawiązanie do kontrowersyjnego projektu Superligi Europejskiej, który Real Madryt nadal wspiera, mimo że większość innych klubów się wycofała. Pérez konsekwentnie twierdzi, że kluby powinny mieć prawo do samostanowienia i organizowania własnych rozgrywek bez ingerencji federacji.
Pochwały dla legend klubu
W bardziej spokojnym tonie Pérez oddał hołd legendom Realu:
„Ancelotti jest najbardziej utytułowanym trenerem w naszej historii (gromkie brawa na sali). Zdobył na zawsze naszą miłość.”
„Modrić należy już do serca madrydzma, ponieważ je reprezentował i jest przykładem wartości Realu Madryt. Zawodnik kochany przez nas wszystkich i szanowany przez rywali. Najbardziej utytułowany zawodnik w naszej historii z 28 trofami. Dziękujemy za twoją grę i wszystko, co dałeś Madrytowi.”
„Podziękowanie dla jednego z naszych największych wychowanków, Lucasa Vázqueza (kolejne brawa na sali). Zdobył serca wszystkich kibiców Realu. Przykład zachowania i pracy, reprezentujący wartości Madrytu od momentu przybycia do naszego klubu. Odchodzi jako legenda.”
„Na koniec dziękujemy Vallejo (brawa na sali). Zawsze nam pomagał, będąc przykładem pracy i profesjonalizmu.”
Dlaczego to wszystko się dzieje właśnie teraz?
Warto zadać sobie pytanie: co skłoniło Florentino Péreza do tak ostrego wystąpienia właśnie teraz? Real Madryt ma za sobą jeden z najbardziej udanych sezonów w historii, zdobywając kolejne trofea i przyciągając największe gwiazdy światowego futbolu. Wydawałoby się, że klub nie ma powodów do narzekań.
Jednak prawda jest taka, że za sukcesami sportowymi kryje się coraz większa frustracja polityczno-instytucjonalna. Real od lat czuje się traktowany niesprawiedliwie przez LaLigę, zwłaszcza w kontekście zasad Financial Fair Play, decyzji arbitrażowych i wsparcia medialnego dla konkurencyjnych klubów. Atak na Relevo nie jest przypadkowy – to portal, który w ostatnich miesiącach kilkukrotnie publikował materiały krytyczne wobec polityki Królewskich.
Dodatkowo, Real Madryt może chcieć wywrzeć presję przed nadchodzącymi negocjacjami dotyczącymi praw telewizyjnych i reformy struktury LaLigi. Publiczne wskazanie problemów to sposób na zmobilizowanie własnych kibiców i innych klubów do poparcia stanowiska klubu.

