Liverpool pokonał Arsenal 1:0 w hicie Premier League na Anfield, dzięki czemu objął prowadzenie w tabeli. Dominik Szoboszlai był bohaterem spotkania, imponując nie tylko w nietypowej dla siebie roli prawego obrońcy, ale także strzelając fantastycznego gola z rzutu wolnego. Podopieczni Arne Slota udowodnili, że nawet bez Trenta Alexandra-Arnolda potrafią zdominować rywali.

W skrócie:
- Dominik Szoboszlai zdobył zwycięską bramkę dla Liverpoolu z rzutu wolnego z 32 metrów
- Liverpool objął prowadzenie w tabeli Premier League, mając 3 punkty przewagi nad Arsenalem
- Mohamed Salah rozczarował, otrzymując zaledwie 4/10 w ocenach za mecz
Szoboszlai udowadnia wszechstronność w hicie sezonu
Węgierski pomocnik po raz kolejny został wystawiony na prawej obronie z powodu problemów kadrowych Liverpoolu i ponownie udowodnił, że świetnie odnajduje się w tej roli. Szoboszlai nie tylko solidnie wywiązywał się z obowiązków defensywnych, ale także zadecydował o losach meczu, zdobywając przepięknego gola z rzutu wolnego. Uderzenie z dystansu 32 metrów przypominało najlepsze wykonania Trenta Alexandra-Arnolda, którego zastępował na prawej stronie obrony.
To właśnie ten moment magii całkowicie odmienił obraz meczu, który wcześniej nie zachwycał poziomem. Zarówno Liverpool, jak i Arsenal, wydawały się niechętne do podejmowania nadmiernego ryzyka na tak wczesnym etapie sezonu. Zwycięstwo pozwoliło „The Reds” zakończyć serię sześciu ligowych meczów bez wygranej z Arsenalem i umocnić się na fotelu lidera Premier League.
Oceny zawodników Liverpoolu – obrona i bramkarz
Alisson Becker (6,5/10) – Wykonał jedną dobrą interwencję po strzale Noniego Madueke w pierwszej połowie, ale poza tym miał stosunkowo spokojne popołudnie.
Dominik Szoboszlai (8/10) – Gwiazdor spotkania. Ponownie wystąpił jako prawy obrońca i wykonał fantastyczną pracę w defensywie, a zwycięskiego gola zdobył spektakularnym uderzeniem z rzutu wolnego.
Ibrahima Konate (7/10) – Po dwóch słabych występach przeciwko Bournemouth i Newcastle, Francuz wrócił do dobrej formy. Niestety, musiał opuścić boisko z powodu kontuzji.
Virgil van Dijk (7/10) – Kolejny dominujący występ holenderskiego kapitana. Jego przewidywanie zagrań rywali było na najwyższym poziomie. Jedynym mankamentem było to, że nie zdecydował się na strzał po przejęciu złego podania od Davida Rayi.
Milos Kerkez (7/10) – Zdecydowanie lepszy występ węgierskiego obrońcy, który po trudnych pierwszych dwóch meczach w Premier League, tym razem skutecznie neutralizował zagrożenie ze strony Madueke.
Pomocnicy i napastnicy
Ryan Gravenberch (7/10) – Holender ma tendencję do zbierania żółtych kartek, co pozostaje niepokojące, ale jest uspokajającą i wpływową postacią w środku pola. Pomógł Liverpoolowi przejąć kontrolę nad meczem po przerwie.
Alexis Mac Allister (6/10) – Wrócił do wyjściowego składu po nieobecności w meczu z Newcastle. Stworzył kilka okazji, ale Argentyńczyk wyraźnie nie jest jeszcze w pełni formy po przerywanym okresie przygotowawczym.
Florian Wirtz (6,5/10) – Wciąż czekamy na prawdziwego Wirtza w barwach Liverpoolu, ale był to krok w dobrym kierunku. Niemiec dobrze współpracował z Salahem i oddał jeden z niewielu celnych strzałów gospodarzy.
Mohamed Salah (4/10) – Egipcjanin rozczarował. Nie potrafił znaleźć sposobu na Riccardo Calafioriego i zmarnował kilka obiecujących sytuacji. To kolejny słaby występ zawodnika, który jeszcze nie odpalił w tym sezonie.
Hugo Ekitike (5,5/10) – Francuz zdobył bramki w swoich pierwszych trzech meczach dla Liverpoolu, ale tym razem nawet nie był blisko kontynuowania tej serii. Przez 79 minut na boisku musiał zadowalać się pojedynczymi akcjami.
Cody Gakpo (5/10) – Wydawał się groźny, gdy dostawał piłkę, ale Holender nie potrafił stworzyć realnego zagrożenia w polu karnym rywali.

