Franco Mastantuono błyskawicznie stał się jednym z najciekawszych odkryć w Realu Madryt. Młody Argentyńczyk nie tylko zrezygnował z dnia odpoczynku po powrocie z reprezentacji, ale również liczy na utrzymanie miejsca w wyjściowym składzie na mecz z Realem Sociedad. Symboliczne noszenie koszulki z numerem 10 w kadrze Argentyny pokazuje, jak wielkie nadzieje wiąże się z tym zawodnikiem.

W skrócie:
- Mastantuono wrócił wcześniej z reprezentacji Argentyny i trenuje z Realem Madryt, rezygnując z przysługującego mu dnia odpoczynku
- Podczas zgrupowania kadry młody Argentyńczyk dostąpił zaszczytu gry z numerem 10, zwykle zarezerwowanym dla Messiego
- Piłkarz walczy o miejsce na prawym skrzydle z Brahimem i czeka na swoją pierwszą bramkę w barwach Królewskich
Ambicja ponad wszystko
Real Madryt planował, że wszyscy zawodnicy pojawią się na treningu dopiero w czwartkowe popołudnie, jednak spotkała ich miła niespodzianka. Już w środę w ośrodku treningowym w Valdebebas pojawili się reprezentanci, w tym Franco Mastantuono. Argentyńczyk, mimo że mógł skorzystać z dodatkowego dnia odpoczynku, zdecydował się na szybszy powrót do treningów z drużyną.
Postawa 17-latka nie jest przypadkowa. Mastantuono wraca po udanym zgrupowaniu reprezentacji Argentyny, gdzie w pierwszym meczu przeciwko Wenezueli wystąpił w podstawowym składzie. W drugim spotkaniu rozpoczął na ławce rezerwowych, ale po wejściu na boisko dostąpił niezwykłego zaszczytu – zagrał z legendarnym numerem 10 na plecach, zwykle zarezerwowanym dla Lionela Messiego.
Sytuacja była o tyle wyjątkowa, że Messi został zwolniony z udziału w drugim spotkaniu, a numer 10 pierwotnie miał przypaść Thiago Almadzie z Atletico Madryt. Ten jednak nie mógł wystąpić z powodu zawieszenia. W tej sytuacji to właśnie Mastantuono został wyróżniony. To symboliczny gest, ale pokazujący, jak wielkie nadzieje wiąże się z tym zawodnikiem w Argentynie i jak szybko rośnie jego pozycja od czasu transferu do Realu Madryt.
Walka o miejsce w składzie Królewskich
Szybki powrót Mastantuono do treningów ma również wymiar praktyczny – zwiększa jego szanse na utrzymanie miejsca w wyjściowej jedenastce na sobotni mecz z Realem Sociedad na Anoeta (16:15). Sytuacja w linii ataku Realu jest skomplikowana. Vinicius i Rodrygo zostali w Madrycie i rywalizują głównie o pozycję na lewym skrzydle, natomiast Mastantuono walczy o miejsce na prawej flance z Brahimem Diazem.
Marokańczyk był podstawowym zawodnikiem w pierwszej kolejce, ale w dwóch następnych meczach trener Xabi Alonso postawił już na Mastantuono. Argentyńczyk doskonale zdaje sobie sprawę, że regularna gra i dobre występy są kluczowe dla jego rozwoju. Nie bez znaczenia jest również fakt, że młody piłkarz wciąż czeka na swoją pierwszą bramkę w barwach Realu Madryt.
Determinacja, z jaką Mastantuono podchodzi do swojej kariery, robi wrażenie. Rezygnacja z dnia odpoczynku, ambicja utrzymania miejsca w składzie i chęć strzelenia pierwszego gola pokazują, że młody Argentyńczyk nie chce poprzestać na samym transferze do wielkiego klubu – on naprawdę „chce wszystkiego”, jak sugeruje tytuł oryginalnego artykułu.

