Xabi Alonso buduje Real Madryt od podstaw, stawiając na solidną defensywę i intensywny pressing. Nowy trener Królewskich wprowadza rewolucję w stylu gry, która już przynosi spektakularne rezultaty. Statystyki nie kłamią – to zupełnie inny Madrid niż za czasów Ancelottiego.

W skrócie:
- Real Madryt pod wodzą Xabi Alonso ma najlepszą defensywę w La Liga – zero straconych bramek w dwóch meczach
- Zespół odzyskuje piłkę w polu przeciwnika częściej niż jakakolwiek inna drużyna w lidze (84 odbiory)
- Nawet Mbappé musi wracać do obrony – Alonso wymaga pracy defensywnej od wszystkich zawodników
Defensywna rewolucja w wykonaniu mistrza świata
Xabi Alonso nie ma zamiaru bawić się w półśrodki. Tam gdzie Carlo Ancelotti pozwalał sobie na luksus niskiej blokady, nowy szkoleniowiec Realu wprowadza żelazną dyscyplinę. „Z defensywy kradniemy piłkę i przechodzimy do przodu” – te słowa trenera po meczu z Oviedo (3:0) idealnie oddają jego filozofię.
Liczby mówią wszystko. Real to jedyny zespół w La Liga, który jeszcze nie stracił bramki, dzieląc ten zaszczyt tylko z Villarrealem. Ale to nie wszystko – Królewscy to drużyna, na którą rywale oddali najmniej strzałów w całym sezonie. Zaledwie osiem prób, podczas gdy Barcelona musiała bronić się przed dwunastoma uderzeniami.
Thibaut Courtois ma w tym sezonie życie jak z bajki. Belgijski bramkarz wykonał zaledwie trzy interwencje w dwóch spotkaniach. „Wywieramy bardzo duży pressing do przodu” – komentuje golkiper, który z pierwszego rzędu obserwuje nową jakość w grze zespołu.
Mbappé też musi biegać do tyłu
Najciekawszy aspekt nowego Realu? Xabi Alonso nie robi wyjątków dla nikogo. Nawet Kylian Mbappé, najdroższy zawodnik w składzie, musi podporządkować się kolektywnej pracy. „Uwielbiam widzieć jak wykonuje te powroty” – z zadowoleniem mówi trener o cofaniu się Francuza do obrony.
To kompletne odwrócenie filozofii Ancelottiego, który otwarcie przyznawał, że nie widzi zespołu gotowego do pressingu przez całe 90 minut. Włoch wolał spolegać na indywidualnej klasie w ataku, pozwalając sobie na pasywność bez piłki.
Statystyki odbiórów w polu przeciwnika nie pozostawiają złudzeń:
- Real Madryt: 84 odbiory
- FC Barcelona: 61 odbiórów
- Pozostałe zespoły: znacznie mniej
Aurélien Tchouaméni, kluczowy zawodnik w nowym systemie, doskonale rozumie założenia trenera:
„Mamy dobrą równowagę między tym, co robimy w ataku i w obronie. Najważniejsze teraz to odzyskiwać piłkę jak najdalej do przodu, dzięki temu możemy tworzyć okazje. Nie wszystko jest idealne, ale będziemy się poprawiać. Jeśli odzyskujemy na połowie rywala, łatwiej jest strzelić gola”.
Francuski pomocnik stał się termometrem wysokiego pressingu – jego pozycja między obroną a pomocą decyduje o skuteczności całego mechanizmu.
Ranking najlepszych bukmacherów
Real w ataku wciąż się rozkręca – 67% posiadania piłki (drugie miejsce za Barceloną z 76%) i cztery bramki w dwóch meczach to solidna podstawa. Ale prawdziwa siła tego zespołu tkwi w defensywie.
Courtois doskonale opisuje nową metodę pracy:
„Wywieramy bardzo duży pressing do przodu, dzięki temu drużyna przeciwna może wyjść tylko długą piłką i tam odzyskujemy futbolówkę – albo obrona, albo ja sam. I wychodzi nam to całkiem dobrze. Mogą nas złapać na kontrze w pewnym momencie jeśli wyjdą z pressingu, ale wtedy wszyscy wracamy”.
I wszyscy to rzeczywiście wszyscy – jak powiedział Xabi o Mbappé. Ten, kto oszczędza siły w powrocie do obrony, będzie miał trudności z wywalczeniem miejsca w tym Madrycie, któremu Alonso układa fundamenty pod, kto wie, przyszłe sukcesy.

