Manchester United marzy o sprowadzeniu Carlosa Baleby z Brighton, ale Mewy nie mają zamiaru ułatwić życia Czerwonym Diabłom. 21-letni pomocnik z Kamerunu stał się obiektem westchnień na Old Trafford, jednak Brighton słynie z tego, że wypuszczanie swoich gwiazd to dla nich prawdziwa męka. Fabrizio Romano nie pozostawia złudzeń – potrzebna będzie „szalona” oferta, żeby wyrwać tego talenta z Amex Stadium.

Amorim wie czego chce, Brighton wie ile to kosztuje
Portugalski szkoleniowiec United nie ukrywa swojego zachwytu nad Balebą. Po udanych transferach Benjamina Sesko, Matheusa Cunhy i Bryana Mbeumo, teraz kolej na wzmocnienie środka pola. I tu właśnie pojawia się problem – Brighton to jeden z najtrudniejszych partnerów do negocjacji w całej Premier League.
Fabrizio Romano, guru transferowy, przekazał jasny komunikat na swoim profilu X:
„To oznacza, że potrzebna jest ważna, bardzo ważna, może szalona propozycja, albo Baleba nie będzie dostępny na sprzedaż tego lata. Negocjowanie z Brighton nigdy nie jest łatwe, szczególnie z 23 dniami do końca okna.”
Pierwsze kontakty z reprezentantami zawodnika już się odbyły, a United „nie natrafili na zamknięte drzwi”. Problem w tym, że Mewy doskonale wiedzą, jakim skarbem dysponują. 21-latek, który trafił do Brighton z Lille w 2023 roku, ma umowę do 2028 roku, co daje klubowi z południowego wybrzeża Anglii pełną kontrolę nad sytuacją.
Cena robi wrażenie – ponad 100 milionów za młodzieńca
Brighton wystawiło cenę, która może sprawić, że nawet najbogatsze kluby Europy zastanowią się dwa razy. Mewy żądają ponad 100 milionów funtów (około 135 milionów dolarów) za Balebę. To suma, która plasuje młodego pomocnika w gronie najdroższych transferów w historii.
Czy United są gotowi zapłacić takie pieniądze? Na razie trwają analizy, ale jedno jest pewne – bez „szalonej” oferty, jak określa to Romano, Baleba zostanie na Amex Stadium. Brighton ma już ugruntowaną pozycję jako klub, który nie ustępuje pod presją większych rywalów.
Strategia Mew jest prosta: albo płacisz astronomiczną sumę, albo szukasz szczęścia gdzie indziej. Ta taktyka sprawdziła się już w przeszłości przy transferach innych gwiazd, a teraz historia może się powtórzyć z Balebą.

