Po 6 miesiącach pracy w Polskim Związku Narciarskim z funkcji dyrektora sportowego ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej postanowił zrezygnować Alexander Stoeckl, który powiadomił o swojej decyzji na łamach norweskiego dziennika „Dagbladet”.

Krótka przygoda Stoeckla z Polską
Powodem decyzji Stoeckla o zakończeniu współpracy z PZN była niedzielna wypowiedz aktualnego prezesa PZN – Adama Małysza w programie „Trzecia Seria”na antenie TVP Sport, gdzie negatywnie wypowiedział się na temat pracy Austriaka w PZN.
Pierwsze rozliczenie przyjdzie po MŚ. Na razie nie chcemy robić nacisków na trenerów. Jestem trochę zawiedziony. Liczyłem, że więcej uzyskamy od Alexa Stoeckla, ale on tylko uspokaja, chce dawać czas, ale tego czasu nie ma – powiedział następująco Małysz.
Oczywiście sam Stoeckl dał odpowiedz na te zarzuty, że będzie chciał porozmawiać z samym Małyszem. Jak się okazało dziś 51-letni austriacki trener zdecydował, jednak podjąć decyzję o rozstaniu się z Polską po zaledwie 6 miesiącach pracy.
Cała treść oświadczenia Alexandra Stoeckla:
Doświadczyłem, że sprawy wewnętrzne były udostępniane mediom bez wcześniejszego powiadomienia zainteresowanych osób. Ostatnim wydarzeniem był wywiad na żywo dla TVP, w którym prezes wspomniał, że nie jest zadowolony z mojej pracy. Nie przypominam sobie, żeby dzielił się ze mną tymi informacjami.
Dwa tygodnie temu odbyliśmy godzinne spotkanie w związku, podczas którego nie powiedział ani słowa na te tematy. Po wywiadzie telewizyjnym próbowałem się z nim skontaktować, wysyłając kilka wiadomości na różnych kanałach, ale bez odpowiedzi. Następnie zdecydowałem się wysłać e-mail, aby zwrócić jego uwagę.
Kolejnego dnia udzielił kolejnego wywiadu na żywo, w którym wspomniał fragmenty tego, co napisałem i twierdzi, że napomykał o swoich obawach wobec mnie już wcześniej. Nigdy nie powiedział nic o moim braku ofensywności (na przykład w Słowenii), jeśli chodzi o dyskwalifikacje, ani o tym, że jestem zbyt blisko zespołu, ani na inne tematy.
Doceniam informację zwrotną, ponieważ wtedy mogę dostosować swoją pracę lub omówić swój punkt widzenia, ale musi to nastąpić twarzą w twarz.
W ciągu mojego krótkiego pobytu na stanowisku dyrektora sportowego byłem świadkiem niezwykle wysokiej motywacji, etyki pracy i wytrwałości przez całą dobę, aby służyć wyższej sprawie. Trenerzy, personel i pracownicy biurowi są niezwykle zaangażowani we wprowadzanie pozytywnych zmian.
Chciałbym podziękować wszystkim tym osobom za ich wkład i życzyć im wszystkiego najlepszego na przyszłość. Jesteście niesamowici. Biorąc to pod uwagę, dochodzę do wniosku, że nie mam już ochoty wnosić żadnego wkładu. Jest zbyt wiele rzeczy, które są sprzeczne z moimi osobistymi wartościami i przekonaniami.
Rezygnuję ze stanowiska dyrektora sportowego ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej”.
Samo odejście Stoeckla przed MŚ, które już za trzy tygodnie odbędą się w norweskim Trondheim, jest dużym ciosem dla reprezentacji Polski. Niewykluczony jest również wariant, że po braku przywiezniu z Norwegi jakiegoś medalu MŚ pracę po sezonie może stracić trener polskiej kadry narodowej – Thomas Thurnbichler.
Źródło: Dagbladet.no
