Arne Slot publicznie wyróżnił Curtisa Jonesa jako gracza, który w „99 na 100 przypadków” podejmuje właściwe decyzje pod presją, stając się fundamentem Liverpoolu w obliczu narastających problemów kadrowych. Szkoleniowiec przyznaje, że to właśnie niespotykana pewność siebie Anglika pozwala zespołowi utrzymywać miejsce w czołówce tabeli, mimo że inni kluczowi zawodnicy wciąż walczą z intensywnością Premier League.

Nieomylność w cieniu kryzysu. Jones ratuje zdziesiątkowany Liverpool
W ostatnich tygodniach Curtis Jones wyrósł na centralną postać projektu Arne Slota, notując serię pięciu pełnych występów w wymiarze 90 minut. Holenderski menedżer nie szczędzi pochwał pod adresem pomocnika, podkreślając, że jego obecna dyspozycja jest najwyższa od czasu, gdy Slot przeniósł się na Anfield z Feyenoordu. Kluczem do sukcesu Jonesa ma być jego mentalność i nieustanna chęć posiadania piłki, niezależnie od stopnia trudności sytuacji na boisku.
Slot zwrócił uwagę na unikalną zdolność Jonesa do wychodzenia z opresji, nawet w tak trudnych sektorach jak narożniki boiska. Według trenera, niemal każda decyzja Anglika o utrzymaniu się przy futbolówce kończy się pozytywnie dla zespołu, co czyni go graczem niemal nieomylnym.
Ta stabilizacja formy jest dla „The Reds” zbawienna, zwłaszcza w kontekście faktu, że na ławce rezerwowych brakuje obecnie doświadczonych pomocników, którzy mogliby przejąć ciężar gry w końcówkach spotkań.
Podczas gdy Jones imponuje wytrzymałością, proces wkomponowywania do zespołu Floriana Wirtza pokazuje, jak wymagająca jest angielska ekstraklasa. Choć Liverpool notuje serię zwycięstw nad takimi rywalami jak Inter Mediolan, Brighton, Tottenham i Wolves, niemiecki rozgrywający wciąż odczuwa skutki „wywrócenia życia do góry nogami” po transferze zagranicznym.
Slot ujawnił, że w starciu z Wolves musiał zdjąć Wirtza z boiska tylko dlatego, że zawodnik fizycznie nie był już w stanie kontynuować biegu.
Szkoleniowiec podkreśla, że wyniki Liverpoolu są w obecnych okolicznościach „czymś specjalnym”. Klub zmaga się z licznymi absencjami, o których – zdaniem Slota – nie mówi się tylko dlatego, że zespół regularnie punktuje. Brak głębi składu uniemożliwia trenerowi zarządzanie meczem poprzez defensywne zmiany, takie jak wprowadzanie Wataru Endo, co było standardem w ubiegłym sezonie.

