Real Madryt nie odpuszcza w sprawie Caso Negreira. Przesłuchanie Joana Laporty przed sądem pokazało, jak zdecydowanie klub z Madrytu dąży do wyjaśnienia afery płatności na rzecz wiceprzewodniczącego komisji sędziowskiej. Pytania zadawane przez prawników Królewskich nie pozostawiają wątpliwości, że sprawa ta nie zostanie zamieciona pod dywan.

W skrócie:
- Real Madryt wystąpił jako oskarżyciel posiłkowy w procesie dotyczącym płatności Barcelony na rzecz Enríqueza Negreiro przez 17 lat
- Prawnicy Realu zadawali Laporcie ostre pytania o wzrost płatności o 800%, znikające raporty i ukrywanie transakcji przed fiskusem
- Florentino Pérez publicznie zapowiedział, że klub dojdzie do końca sprawy i będzie domagał się odpowiedzialności, jeśli udowodniono będzie wpływ na sędziowanie
Królewscy w roli oskarżyciela, Barcelona w defensywie
Real Madryt długo milczał w sprawie Caso Negreira, ale gdy poczuł się pokrzywdzony, zdecydował się na radykalny krok. Klub z Madrytu oficjalnie wystąpił jako oskarżyciel posiłkowy w procesie badającym cel i charakter płatności, które Barcelona przez siedemnaście lat przekazywała Enríquezowi Negreirze. Florentino Pérez podczas dwóch ostatnich zgromadzeń członków klubu jasno zadeklarował, że Real dojdzie do końca tej sprawy i będzie żądał pełnej odpowiedzialności, jeśli zostanie udowodnione, że działania Barcelony miały na celu wpływanie na decyzje arbitrów.
Personacja w charakterze oskarżyciela to nie tylko formalność, to aktywna rola w procesie. W piątkowy poranek Real Madryt w pełni wykorzystał swoje uprawnienia. Pytania, które prawnicy Królewskich skierowali do Joana Laporty podczas jego zeznań, nie pozostawiają żadnych złudzeń co do stanowiska klubu. To nie była kurtuazyjna wymiana zdań, to był prawdziwy przesłuch.
Jedno z kluczowych pytań dotyczyło astronomicznego wzrostu płatności aż o 800 procent. Jak można racjonalnie wytłumaczyć taki skok kwot przekazywanych osobie pełniącej funkcję wiceprzewodniczącego Komitetu Technicznego Sędziów? Kolejne pytania koncentrowały się na roli syna Negreiro w przygotowywaniu raportów, które nigdy nie ujrzały światła dziennego, mimo że płatności za te rzekome prace wpływały zupełnie inną drogą. Co ciekawe, trenerzy Barcelony z tamtego okresu nigdy nie widzieli tych tajemniczych opracowań.
Ukryte płatności i zmieniające się uzasadnienia
Prawnicy Realu nie poprzestali na kwestii raportów widmo. Dalsze pytania dotyczyły motywów, które skłoniły kataloński klub do ukrywania płatności przed organami skarbowymi. Dlaczego transakcje o takiej wartości nie zostały odpowiednio zgłoszone? Jakie były prawdziwe powody takiej poufności? Adwokaci Królewskich chcieli również poznać rzeczywiste źródło tych płatności, ponieważ ich początek był uzasadniany zupełnie innym celem niż sporządzanie raportów sędziowskich.
Relacje między Realem Madryt a Barceloną od lat były skomplikowane, ale w ostatnim czasie nastąpiło wyraźne ochłodzenie. Jeszcze kilka tygodni temu dziennikarze AS zauważali, że sielanka między obiema instytucjami dobiega końca. Postawa prezentowana przez Real podczas rozprawy potwierdza słowa Florentina Péreza o dojściu do samego końca i domaganiu się pełnej odpowiedzialności.
To nie jest już tylko rywalizacja sportowa na boisku. To walka o reputację, uczciwość rozgrywek i sprawiedliwość w hiszpańskiej piłce. Real Madryt dał jasno do zrozumienia, że nie zamierza być biernym obserwatorem. Jeśli Barcelona rzeczywiście próbowała wpływać na decyzje sędziowskie przez prawie dwie dekady, konsekwencje muszą być poważne i wymierne. Pytania zadane Laporcie to dopiero początek, a determinacja Królewskich pokazuje, że sprawa Caso Negreira będzie miała swój finał, niezależnie od tego, jak długo potrwa proces.
