Xabi Alonso staje przed wyzwaniem związanym z wykonywaniem rzutów karnych, podobnym do tego, które miał w Bayerze Leverkusen. Problem „jedenastek” był widoczny zarówno w jego poprzednim klubie, jak i w stolicy Hiszpanii w minionym sezonie. Wszystko wskazuje na to, że Kylian Mbappé zostanie głównym egzekutorem rzutów karnych w nadchodzącym sezonie.

W skrócie:
- Bayer Leverkusen pod wodzą Alonso nie wykorzystał 3 z 7 rzutów karnych w poprzednim sezonie
- Real Madryt zmarnował 7 z 19 „jedenastek” w minionym sezonie
- Kylian Mbappé, ze skutecznością 79,3%, ma zostać głównym wykonawcą rzutów karnych
Karny problem Alonso powraca w Madrycie
Xabi Alonso, który niedawno objął stery w Realu Madryt, boryka się z podobnymi wyzwaniami, jakie miał w Niemczech. Według hiszpańskiego dziennika „Marca”, jego Bayer Leverkusen nie wykorzystał aż 3 z 7 rzutów karnych w poprzednim sezonie. To dość niepokojący wskaźnik, zwłaszcza gdy spojrzymy na statystyki Królewskich – w poprzedniej kampanii zmarnowali oni 7 z 19 przyznanych im „jedenastek”.
Taka skuteczność to zdecydowanie zbyt mało jak na klub, który walczy o najwyższe cele. Nieudane rzuty karne mogą kosztować punkty, a te z kolei decydują o tytułach. Alonso doskonale zdaje sobie z tego sprawę i wygląda na to, że już podjął decyzję dotyczącą głównego egzekutora.
Mbappé – nowy „pan jedenastka” w Madrycie?
Wszystko wskazuje na to, że francuski gwiazdor Kylian Mbappé stanie się głównym wykonawcą rzutów karnych w nadchodzącym sezonie. To naturalna decyzja, biorąc pod uwagę jego statystyki – w całej swojej karierze strzelił 50 karnych, pudłując przy 13 próbach. Daje to imponującą skuteczność na poziomie 79,3%.
Mimo że wskaźnik ten nie jest idealny, to i tak prezentuje się lepiej niż ostatnie wyniki Realu w tej materii. Mbappe, jako nowa gwiazda Królewskich, ma nie tylko zdobywać bramki z akcji, ale również odciążyć zespół w stresujących momentach, jakimi niewątpliwie są rzuty karne.
Decyzja Alonso wydaje się więc logiczna i przemyślana. Pytanie tylko, czy Mbappé udźwignie tę odpowiedzialność na Santiago Bernabeu, gdzie presja jest nieporównywalnie większa niż gdziekolwiek indziej. Kibice Realu Madryt z pewnością liczą, że Francuz okaże się znacznie skuteczniejszy niż jego poprzednicy.

