Frankfurt zszokował piłkarski świat, odrzucając astronomiczną ofertę 70 milionów euro z Arabii Saudyjskiej. Jean-Matteo Bahoya, 20-letni skrzydłowy, który błyszczy na początku sezonu, mógł stać się bohaterem jednego z najdroższych transferów w historii Bundesligi. Władze klubu mają jednak znacznie ambitniejsze plany wobec utalentowanego Francuza.

W skrócie:
- Eintracht Frankfurt odrzucił ofertę 70 milionów euro z Arabii Saudyjskiej za Jeana-Matteo Bahoya
- 20-letni skrzydłowy zdobył 3 bramki i zaliczył 1 asystę w pierwszych trzech meczach sezonu
- Sportowy dyrektor Markus Krösche wierzy, że w przyszłości piłkarz może być wart ponad 80 milionów euro
Pieniądze to nie wszystko – strategia ponad zyskiem
Młody talent Eintrachtu Frankfurt, Jean-Matteo Bahoya, znalazł się na celowniku nieznanego klubu z Arabii Saudyjskiej. Saudyjczycy, dysponujący nieograniczonymi funduszami, byli gotowi wyłożyć zawrotną kwotę 70 milionów euro za 20-letniego skrzydłowego. Transfer mógłby zapisać się złotymi zgłoskami w historii Bundesligi, jednak sportowy dyrektor Eintrachtu, Markus Krösche, bez mrugnięcia okiem odrzucił propozycję, która dla wielu klubów byłaby nie do odrzucenia.
Decyzja ma swoje głębokie uzasadnienie. Krösche uważa, że transfer do ligi saudyjskiej byłby krokiem wstecz dla młodego Francuza, który dopiero rozpościera skrzydła w wielkiej piłce. Frankfurt doskonale zdaje sobie sprawę, że Bahoya to nie tylko teraźniejszość, ale przede wszystkim przyszłość. Władze klubu wierzą, że wartość skrzydłowego może jeszcze drastycznie wzrosnąć, potencjalnie przekraczając barierę 80 milionów euro w ciągu najbliższego roku.
Europejska elita obserwuje fenomen z Frankfurtu
Bahoya rozpoczął sezon w imponującym stylu – w trzech pierwszych meczach (przeciwko Engers, Werderowi Brema i Hoffenheim) trzykrotnie wpisał się na listę strzelców i dołożył jedną asystę. To liczby, które robią wrażenie, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę jego młody wiek.
Nie dziwi więc, że na ostatnim meczu Eintrachtu w Kraichgau pojawili się skauci z czołowych klubów angielskich oraz niemieckich, w tym przedstawiciele Bayernu Monachium. Bahoya znajdował się na radarze klubów Premier League jeszcze zanim trafił do Niemiec, gdy błyszczał w drugiej lidze francuskiej w barwach Angers SCO.
Sam zawodnik wydaje się zadowolony z obecnego etapu swojej kariery. „Dobrze się rozwinąłem i mogę tutaj, w Eintrachcie, pokazać mój styl gry. Dzięki sztabowi szkoleniowemu, który mamy, mogę się dalej rozwijać” – przyznał po zwycięskim meczu z Werderem Brema.
Aktualny szacunkowy wycena Bahoya według Transfermarkt.de wynosi 17 milionów euro, ale wszyscy w klubie zdają sobie sprawę, że to zaledwie wstępna kwota.
Frankfurt – kuźnia talentów z europejskimi ambicjami
Odrzucenie tak lukratywnej oferty to także jasny sygnał, że Eintracht Frankfurt konsekwentnie realizuje długofalową strategię rozwoju. Klub znad Menu stał się w ostatnich latach prawdziwą wylęgarnią młodych talentów, czego dowodem są nazwiska takie jak Can Uzun, Hugo Larsson, Nnamdi Collins czy Nathaniel Brown – wszyscy oni już teraz przyciągają uwagę europejskich potęg.
Axel Hellmann, rzecznik zarządu Eintrachtu, nie ukrywa dumy z pozycji, jaką klub wypracował sobie na rynku transferowym: „Oprócz miasta, lotnisko jest naszą strategiczną przewagą. Na każdym meczu domowym mamy od 20 do 30 skautów obserwujących nasze spotkania.” Ta obecność przedstawicieli największych klubów świata najlepiej świadczy o jakości pracy szkoleniowej we Frankfurcie.
Droga z Eintrachtu do europejskiej elity staje się coraz krótsza. Klub regularnie występuje w europejskich pucharach, a w tym sezonie po raz pierwszy zakwalifikował się do Ligi Mistrzów poprzez ligowe rozgrywki. Jeśli „młode wilki” z Frankfurtu zdołają zaimponować również na największej europejskiej scenie, z pewnością zostanie to dostrzeżone w gabinetach Manchesteru, Monachium, Paryża czy Madrytu.

