Floyd Mayweather pozwał portal Business Insider, domagając się 100 milionów dolarów odszkodowania za zniesławienie w sprawie dotyczącej inwestycji w nieruchomości. Na ten ruch zareagował w swoim stylu jego odwieczny rywal — 50 Cent.

Pozew Mayweathera: walka o reputację
Floyd Mayweather skierował sprawę do Sądu Okręgowego w Nowym Jorku. Twierdzi, że Business Insider — a konkretnie dziennikarz Daniel Geiger — podał nieprawdziwe informacje dotyczące jego zaangażowania w wartą 402 miliony dolarów inwestycję na Manhattanie. Według artykułu, Mayweather nie dopiął warunków transakcji, co miało podważyć jego wiarygodność jako inwestora.
W emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych były mistrz świata w pięciu kategoriach wagowych podkreślił, że jest oceniany przez pryzmat stereotypów.
„Nie oczekują od nas inwestycji, tylko bankructwa. Oczekują błyskotek, nie wiedzy finansowej” — napisał. „Buduję dziedzictwo własnym umysłem, własnymi pieniędzmi i ruchami. Niezależnie od tego, czy się to komuś podoba, czy nie.”
50 Cent nie odpuszcza: „To donikąd nie zmierza”
Na taki ton wypowiedzi nie mógł nie zareagować 50 Cent, który od lat pozostaje w otwartym konflikcie z Mayweatherem. Raper i producent, znany też z ciętego języka w mediach społecznościowych, skomentował pozew w sposób, który nie pozostawia złudzeń co do jego zdania na temat całej sytuacji.
„Ta sprawa donikąd nie zmierza, bo on po prostu nie zrobił tego dealu” — napisał 50 Cent na Instagramie, wyśmiewając Floyda. Dodał też ironicznie, że Mayweather najwyraźniej dołączył dziennikarza do pozwu tylko po to, by ten sam musiał zapłacić własnych prawników. „Champ wściekły” — zakończył.
Dawna przyjaźń, dziś publiczne docinki
Kiedyś byli bliskimi przyjaciółmi i partnerami biznesowymi, dziś ich relacja to raczej niekończąca się wymiana złośliwości w mediach. 50 Cent i Mayweather co jakiś czas przypominają światu o swojej niechęci — głównie za pośrednictwem Instagrama, gdzie ich wzajemne przytyki śledzą miliony obserwatorów.


