Hansi Flick ma „problem”, o którym większość trenerów może tylko pomarzyć. Niemiecki szkoleniowiec stoi przed wyzwaniem wyboru najlepszej kombinacji pomocników w drużynie, której środek pola wyceniany jest na zawrotną kwotę blisko 400 milionów euro. W odróżnieniu od początku poprzedniego sezonu, gdy borykał się z kontuzjami i brakiem dostępnych opcji, teraz ma do dyspozycji pełną kadrę utalentowanych zawodników, spośród których tylko Pedri ma zagwarantowane miejsce w podstawowym składzie.

W skrócie:
- Pedri jest jedynym niekwestionowanym wyborem Flicka w środku pola, podczas gdy De Jong, Gavi, Olmo, Fermín, Casadó, Bernal i młody Dro rywalizują o pozostałe dwa miejsca.
- Wartość pomocników Barcelony szacowana jest na prawie 400 milionów euro, a Pedri jako kandydat do Złotej Piłki jest najcenniejszym z nich (140 mln euro).
- W przeciwieństwie do początku poprzedniego sezonu, Flick ma do dyspozycji wszystkich pomocników, co daje mu luksus wyboru, ale również stawia przed nim trudne decyzje.
Pedri i reszta świata – kto uzupełni środek pola Barçy?
Pedri jest obecnie gwiazdą nie tylko Barcelony, ale i światowego futbolu. Kandydat do Złotej Piłki, według prognoz mający znaleźć się co najmniej w pierwszej dziesiątce plebiscytu, stanowi niekwestionowany filar środka pola katalońskiego klubu. Jego wartość rynkowa wynosi aż 140 milionów euro, co czyni go najdroższym pomocnikiem w kadrze Barcelony. Jednak kto zajmie pozostałe dwa miejsca obok Hiszpana?
Frenkie de Jong wydaje się naturalnym uzupełnieniem dla Pedriego. Holender świetnie odnajduje się w roli partnera Hiszpana, potrafi stabilizować pozycję i daje drużynie równowagę. Jednak tuż za nim czai się Gavi, który po kontuzji wraca do pełni sił i pokazuje świetną formę w okresie przygotowawczym. Wszechstronny pomocnik może grać zarówno jako defensywny, ofensywny, jak i klasyczna „ósemka”, co daje Flickowi elastyczność taktyczną.
Na pozycji bardziej ofensywnej rywalizacja jest równie zacięta. Dani Olmo, kosztujący 60 milionów euro, to piłkarz o nieprzeciętnej technice i znakomitym pierwszym przyjęciu. Fermín López, wyceniany na 50 milionów euro, to z kolei zawodnik z nosem do bramek, energiczny i intensywny w pressingu. Obaj mogą wnieść zupełnie inną jakość do gry Barcelony.
Młodzi gniewni i powracający po kontuzjach – głębokość składu imponuje
Marc Casadó odegrał kluczową rolę w poprzednim sezonie, kiedy Flick musiał radzić sobie z plagą kontuzji. Choć teraz znajduje się nieco dalej w hierarchii, jego agresywność i umiejętność wykonywania „brudnej roboty” mogą okazać się nieocenione w meczach wymagających fizycznej walki. Z kolei Marc Bernal, choć wciąż przechodzi rehabilitację, już w trzech ligowych meczach poprzedniego sezonu pokazał wyjątkowy talent i zdolność do samodzielnego kierowania grą w środku pola.
Najmłodszym nazwiskiem w tym gronie jest 17-letni Dro, który zrobił furorę podczas przedsezonowego tournée w Azji. Jego świeżość i lekkość gry zaskoczyły wielu obserwatorów, a klub chce chronić swój nowy talent. Do tego grona można doliczyć jeszcze Guille Fernándeza, rzadko spotykanego w Barcelonie typu pomocnika „box-to-box”, który uczestniczył w dwóch ostatnich okresach przygotowawczych.
Luksusowy problem czy strategiczna przewaga?
To, co na pierwszy rzut oka wydaje się problemem dla trenera, może być strategiczną przewagą Barcelony w długim i wymagającym sezonie. Flick ma możliwość rotacji składem bez znaczącego spadku jakości, dostosowywania ustawienia do konkretnego przeciwnika oraz reagowania na ewentualne kontuzje bez paniki.
Warto przypomnieć, że jeszcze rok temu sytuacja była diametralnie inna. Na start sezonu w meczu z Valencią Flick był zmuszony wystawić Casadó i Bernala w pierwszym składzie, ponieważ Pedri wracał po kontuzji z Euro, De Jong leczył uraz kostki, Gavi był w trakcie rehabilitacji, Olmo nie był jeszcze zarejestrowany, a Fermín był wyczerpany po udziale w Mistrzostwach Europy i Igrzyskach Olimpijskich.
Teraz, z pełną kadrą do dyspozycji, Flick musi dokonać trudnych wyborów, ale jednocześnie ma komfort, o jakim marzy każdy trener na świecie. Środek pola Barcelony jest obecnie jednym z najdroższych na świecie i wszystko wskazuje na to, że będzie również jednym z najlepszych.

