Przyszłość młodego wychowanka Barcelony Marca Casadó stoi pod znakiem zapytania. Mimo udanego debiutanckiego sezonu w pierwszej drużynie, 21-letni pomocnik może zostać „poświęcony” w celu poprawy sytuacji finansowej klubu. Deco i jego zespół widzą w sprzedaży zawodnika szansę na przyspieszenie rejestracji Marcusa Rashforda oraz potencjalnie innych transferów, których kibice katalońskiego klubu z niecierpliwością wyczekują.

W skrócie:
- Barcelona wycenia Marca Casadó na 30 milionów euro, choć jest gotowa negocjować niższą kwotę
- Sprzedaż wychowanka miałaby pomóc w rejestracji Marcusa Rashforda i innych potencjalnych transferów
- Młody pomocnik stracił przychylność trenera Hansiego Flicka po powrocie Marca Bernala oraz wobec obecności Pedriego, Gaviego i De Jonga
Casadó – domowa „palanca” Barcelony?
Termin „palanca” (dźwignia) na stałe wszedł już do słownika kibiców Barcelony za czasów prezydentury Joana Laporty. Tym razem jednak kataloński klub szuka rozwiązań nie na zewnątrz, a we własnych szeregach. Marc Casadó, urodzony w Sant Pere de Vilamajor w 2003 roku, może stać się wewnętrzną „palancą”, która pozwoli Barcelonie szybciej osiągnąć słynną już regułę 1:1 w kwestii finansowego fair play.
„Brakuje bardzo niewiele, aby wszystko się ułożyło” – powiedział lakonicznie wiceprezydent Barcelony Rafa Yuste, odnosząc się do sytuacji finansowej klubu. W połowie okienka transferowego, dyrekcja sportowa z Deco na czele analizuje potencjalne odejścia, które pozwoliłyby osiągnąć upragniony cel. I choć na początku roku przewidywano masowy exodus z pierwszej drużyny, to dziś wszystko wskazuje na to, że jedynie Casadó ma realne szanse na opuszczenie klubu.
Młody talent bez miejsca w składzie
Dlaczego właśnie on? Przede wszystkim dlatego, że dla Hansiego Flicka jest to „powtarzająca się karta”. Eksplozja formy Frenkiego De Jonga (który jest bliski przedłużenia kontraktu) oraz powrót Marca Bernala zamykają mu drzwi nie tylko do pierwszego składu, ale również do regularnych rotacji. Dodatkowo, pomimo młodego wieku, Casadó ma już za sobą udany sezon w pierwszej drużynie, co zwiększa jego wartość rynkową.
Deco wycenia młodego pomocnika na 30 milionów euro, choć kwota ta może być przedmiotem negocjacji. Klub jest otwarty zarówno na definitywną sprzedaż, jak i wypożyczenie z opcją wykupu. Sytuacja zawodnika przyciągnęła uwagę kilku klubów, zarówno z Hiszpanii, jak i z zagranicy. Według informacji gazety Sport, Chelsea było jednym z pierwszych zespołów, które wykazały zainteresowanie jego usługami, choć na razie nie doszło do konkretnych rozmów.
Sam zawodnik nie jest jednak entuzjastycznie nastawiony do zmiany barw klubowych. Jak wielokrotnie podkreślał, jest kibicem Barcelony od kołyski i marzy o sukcesach w katalońskim klubie, mimo trudności i świadomości, że nie ma gwarancji regularnej gry.
Azjatycka trasa przedsezonowa będzie dla niego testem pozycji w drużynie na nadchodzący sezon. W meczu z Vissel Kobe rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, za Pedrim, Gavim i De Jongiem, co może być zapowiedzią jego roli w nadchodzących rozgrywkach. Casadó jest „palancą” Deco – teraz pozostaje tylko ją aktywować.

