Plamen Andreev miał trafić do krakowskiej drużyny. Transfer do Cracovii był już dogadany, ale w ostatniej chwili do gry wkroczył mistrz Polski. 21-letni Bułgar przeniesie się do Poznania zamiast do Cracovii, a krakowski klub musi szukać dalej.

Dogadany kontrakt, który nie doszedł do skutku
Kiedy wydawało się, że Plamen Andreev już za chwilę trafi na Kałuży, mistrz Polski błyskawicznie przeprowadził akcję przejęcia. Informacje Tomasza Włodarczyka z portalu Meczyki.pl były jednoznaczne – „21-latek był już dogadany z Cracovią”. To jednak nie wystarczyło, by finalizacja nastąpiła zgodnie z planem. Lech Poznań, obserwujący sytuację z boku, ruszył do natarcia w ostatnim możliwym momencie i skierował rozmowy na własne tory. Dla Cracovii oznaczało to konieczność natychmiastowego szukania alternatywy.
Bramkarz Feyenoordu Rotterdam, który od lipca 2024 jest wypożyczony do hiszpańskiego Racingu Santander, zamiast do Krakowa trafi na Bułgarską. Holenderski klub zapłacił za niego 1,2 miliona euro, ściągając go z Levskiego Sofia, gdzie w 89 meczach zgromadził 53 czyste konta – imponujące 59,5 procent. W Hiszpanii jednak nie ułożyło się po jego myśli. W całym sezonie zagrał zaledwie 5 spotkań, w tym tylko 2 ligowe. Pozostałe 3 to występy w Copa del Rey. Kontrakt wypożyczenia miał obowiązywać do 30 czerwca 2026, ale zostanie przedwcześnie rozwiązany, by bramkarz mógł szukać nowych szans w Polsce.
Ciekawostką jest fakt, że agent Andreeva, Viktor Kirkov, dość sprawnie porusza się po europejskim rynku transferowym. Negocjacje z Cracovią były już na zaawansowanym etapie, ale „holenderskie źródło FR12 potwierdziło, że Feyenoord poszukiwało najlepszego rozwiązania dla zawodnika, a Cracovia zgłosiła się z ofertą, lecz nie osiągnięto porozumienia”. Dopiero wejście Lecha odmieniło sytuację. Poznański klub najprawdopodobniej zaoferował lepsze warunki sportowe lub finansowe, które przekonały zarówno piłkarza, jak i holenderską stronę.
Cracovia z pustymi rękami i presją czasu
Dla klubu ze stolicy Małopolski to bolesny cios. Sebastian Madejski od 5. kolejki Ekstraklasy stał się numerem jeden w bramce, ale jego kontrakt wygasa z końcem sezonu. 28-latek zagrał 14 meczów, w których 7 razy zachował czyste konto – solidny wynik, jednak przyszłość pozostaje niepewna. Tymczasem Henrich Ravas, który miał być pewną opcją, rozczarował w porównaniu do swoich występów w Widzewie Łódź. Słowak, sprowadzony w lipcu 2024 z New England Revolution, „popełniał proste błędy, które wywołały uzasadnione zastrzeżenia kibiców” – pisały często media sportowe.
Cracovia planowała pierwotnie zupełnie inny ruch. Priorytetem był Irfan Can Egribayat, 27-letni turecki bramkarz Fenerbahce. Krakowski klub złożył oficjalną ofertę, a „według tureckiego TRT Spor Cracovia była najbardziej zdeterminowana w pozyskaniu Egribayata”. Problem w tym, że zainteresowanie wykazywały także Legia Warszawa i Lech Poznań. Transfer tuż przed Bożym Narodzeniem wciąż pozostawał nierozstrzygnięty, co zmusiło działaczy z Kałuży do poszukiwania alternatyw. Jedną z nich był właśnie Andreev – tańszy, młodszy i teoretycznie łatwiejszy do sprowadzenia.
Po przechwyceniu bramkarza przez Lech Poznań działacze Cracovii muszą działać błyskawicznie. Okno transferowe nie trwa w nieskończoność, a zespół Luki Elsnera po rundzie jesiennej zajmuje 5. miejsce w tabeli z 27 punktami. Do lidera, Wisły Płock, tracą zaledwie 3 oczka. Bez odpowiedniego zabezpieczenia bramki szanse na europejskie puchary mogą się zmniejszyć. Zimowe okienko może zadecydować o dalszych losach sezonu.
Lech zabezpiecza przyszłość po Mrozku
Poznaniaków nie interesuje przede wszystkim natychmiastowa rywalizacja o pierwszą jedenastkę. Bartosz Mrozek w tej chwili jest niepodważalnym numerem jeden. 25-latek rozegrał wszystkie 32 mecze Lecha w tym sezonie i zgromadził 7 czystych kont. Reprezentant Polski prezentuje stabilną formę zarówno w Ekstraklasie, jak i w europejskich pucharach. Mimo to klub myśli długoterminowo. Mówiło się, że latem Mrozek może poszukać nowych wyzwań, co byłoby zrozumiałe po udanych występach.
Stąd sprowadzenie Andreeva na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu wydaje się przemyślane. Bułgar otrzyma czas na aklimatyzację, a jeżeli przekona trenerski sztab Nielsa Frederiksena, Lech będzie mógł go wykupić na stałe. 192-centymetrowy prawonożny golkiper dysponuje solidnymi predyspozycjami fizycznymi i jest młodzieżowym reprezentantem Bułgarii. W eliminacjach do Euro U21 w 2025 rozegrał 4 mecze, notując 2 czyste konta i procent obronnych interwencji wynoszący 77,8 – niezłe liczby dla młodego bramkarza.
Początkowo media spekulowały, że Lech celuje w Swietosława Wucowa z Lewskiego Sofia, rodaka Andreeva. 23-latek ma za sobą udany sezon w Bułgarii, ale ostatecznie poznański klub zdecydował się na młodszego golkipera. Andreev, urodzony 15 grudnia 2004, właśnie skończył 21 lat, co daje mu sporą perspektywę rozwoju. W przeszłości imponował stabilnością – w Levskim Sofia niemal co drugi mecz kończył się czystym kontem. W holenderskim Feyenoordzie jednak nie otrzymał szansy na grę w pierwszym zespole, co przełożyło się na wypożyczenie do Segunda División. Tam również nie wywalczył miejsca między słupkami.
