Davide Vagnati siedział na trybunach, gdy Legia rozbiła Termalicę Nieciecza. Włoski dyrektor sportowy Torino nie przyjechał do Warszawy na turystykę. W notesie miał jedno nazwisko – Steve Kapuadi. Transfer, który latem nie doszedł do skutku, zimą może stać się faktem. Ale Legia Warszawa, pamiętająca zimową sagę z Janem Ziółkowskim, tym razem postawiła warunek – albo pięć milionów euro, albo żadnych rozmów.

W skrócie:
- Davide Vagnati, dyrektor sportowy Torino, osobiście obserwował Steve’a Kapuadiego podczas ostatniego meczu Legii przy Łazienkowskiej, co potwierdza poważne zainteresowanie klubu z Serie A.
- Legia Warszawa oczekuje minimum 5 milionów euro za francuskiego defensora, co jest znaczącym wzrostem w porównaniu do 450 tysięcy euro zapłaconych za niego Wiśle Płock zaledwie dwa lata temu.
- Torino desperacko potrzebuje środkowego obrońcy po tym, jak Holender Perr Schuurs nie gra od października 2023 z powodu zerwania więzadła krzyżowego i komplikacji w rehabilitacji.
Dramat Schuursa zmienił priorytety Torino – Kapuadi jako ratunek
Historia zainteresowania Torino Steve’em Kapuadi ma swoje korzenie w tragedii, która spotkała włoski klub ponad rok temu. 21 października 2023 podczas meczu z Interem Mediolan, w 51 minucie spotkania, Holender Perr Schuurs upadł na murawę w agonii po starciu z Nicolò Barellą. Badania potwierdziły najgorsze – zerwanie więzadła krzyżowego przedniego lewego kolana. To miała być absencja na sześć miesięcy. Stała się koszmarem trwającym ponad dwa lata.
Schuurs przeszedł pierwszą operację rekonstrukcyjną, ale komplikacje w rehabilitacji sprawiły, że w sierpniu 2024 zdecydowano się na drugą interwencję chirurgiczną – tym razem artroskopię w klinice Fortius w Londynie. Holender opuścił cały sezon 2024/25, a jego powrót przewidywany jest najwcześniej na początek 2025 roku. Dla Torino, które zajmuje obecnie 12. miejsce w Serie A, to był cios nie tylko sportowy, ale także finansowy – Schuurs był wyceniany przed kontuzją na około 35 milionów funtów i interesowały się nim Manchester United oraz West Ham.
To właśnie długotrwała nieobecność holenderskiego defensora zmusiła Davide Vagnatiego do rozpoczęcia poszukiwań zastępstwa. „Torino już od dawna pragnie pozyskać Kapuadiego i wysłało swoich przedstawicieli na mecz Legii przy Łazienkowskiej z Termalicą, aby ocenić formę obrońcy” – ujawniło Tuttosport. Nie była to pierwsza taka wizyta. Przedstawiciele włoskiego klubu obserwowali Francuza również podczas wyjazdowego meczu Ligi Konferencji z Omonią Nikozja w grudniu 2024, gdzie Legia wygrała 3:0, a Kapuadi rozegrał solidne spotkanie.
Przedłużenie kontraktu jako karta przetargowa – Legia gra twardo
Kiedy we wrześniu 2025 Legia Warszawa ogłosiła przedłużenie kontraktu Steve’a Kapuadiego do czerwca 2028, wielu kibiców odebrało to jako sygnał, że obrońca pozostanie w stolicy na lata. Rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana. Przedłużenie umowy było przede wszystkim zabezpieczeniem finansowym – Legia nie mogła pozwolić sobie na sytuację, w której wartościowy zawodnik odchodziłby za darmo lub symboliczną kwotę po wygaśnięciu kontraktu w 2026 roku.
„Zgodnie z tym, co zapowiadaliśmy, zależało nam na zatrzymaniu Steve’a Kapuadiego w drużynie na dłużej” – deklarował dyrektor sportowy Michał Żewłakow we wrześniu. Ale słowa wypowiedziane jesienią mają inny ciężar gatunkowy zimą, gdy na stole leży oferta z Serie A. Według informacji Tuttosport, Torino jest gotowe zapłacić od 3 do 4 milionów euro. Legia jednak wie, ile jest warta jej inwestycja – oczekuje minimum 5 milionów euro.
To wyraźny wzrost apetytu w porównaniu do kwoty, którą warszawski klub zapłacił Wiśle Płock zaledwie dwa lata temu. W sierpniu 2023 Kapuadi przeniósł się na Łazienkowską za około 450 tysięcy euro plus 20 procent od kolejnego transferu dla płockiego klubu. Oznacza to, że jeśli transakcja z Torino dojdzie do skutku za 5 milionów euro, Wisła Płock otrzyma dodatkowy milion euro. Nie jest to kwota, której można lekceważyć dla klubu z pierwszej ligi.
Konkurencja nie śpi – Trabzonspor, Wolves i Union Berlin w grze
Torino nie jest jedynym klubem, który śledzi sytuację 27-letniego defensora. Według doniesień tureckiej prasy, zainteresowanie Kapuadim wyraził Trabzonspor, który szuka wzmocnień defensywy przed rundą wiosenną. W czerwcu 2025 portal Africafoot informował o konkretnych ofertach z angielskiego Wolverhampton Wolves oraz niemieckiego Unionu Berlin. To dowodzi, że profil Francuza – lewonożnego, wysokiego (196 cm) środkowego obrońcy z dobrą techniką wyprowadzania piłki – jest poszukiwany na europejskim rynku.
Konkurencja z Półwyspu Apenińskiego również istnieje. Jeszcze w listopadzie 2024 Tomasz Włodarczyk z Meczyków ujawniał, że oprócz Torino, Kapuadim interesuje się także Udinese Calcio. Ten klub ma szczególny powód, by znać Francuza – trenerem Udinese jest Kosta Runjaić, były szkoleniowiec Legii Warszawa, który świetnie pamięta zalety swojego byłego podopiecznego. Jednak to właśnie Torino działa najkonkretniej – „Kapuadi to zdecydowanie numer jeden na liście życzeń” – podkreśla Tuttosport.
Marco Baroni, trener Torino od początku obecnego sezonu, jest gorącym zwolennikiem sprowadzenia francuskiego obrońcy. Włoski szkoleniowiec ceni zawodników, którzy potrafią budować akcje od tyłu i nie boją się gry piłką w trudnych sytuacjach – a to właśnie najmocniejsze strony Kapuadiego. W 23 meczach tego sezonu we wszystkich rozgrywkach, Francuz udowodnił swoją wartość nie tylko w defensywie, ale również jako inicjator ataków z głębi.
Czy Legia może sobie pozwolić na sprzedaż figu obrony?
Pytanie, które nurtuje kibiców Wojskowych, brzmi prosto – czy Legia może sobie pozwolić na sprzedaż kluczowego defensora w środku sezonu, gdy wciąż walczy o awans w Lidze Konferencji i próbuje ratować się w Ekstraklasie? Sytuacja sportowa stołecznego klubu jest trudna. Po zwolnieniu Edwarda Iordanescu i poszukiwaniu nowego trenera, zespół potrzebuje stabilności, nie rewolucji.
Steve Kapuadi rozegrał dla Legii 101 meczów, zdobywając 6 bramek i notując 2 asysty. W bieżącym sezonie był podstawowym zawodnikiem, tworząc zgrany duet z Radovanem Pankovem. Legia w czterech meczach Ligi Konferencji nie straciła ani jednej bramki – to w dużej mierze zasługa właśnie ich tandem. Utrata Kapuadiego oznaczałaby konieczność pilnych poszukiwań zastępstwa, a zimowy rynek transferowy jest znacznie trudniejszy i droższy niż letni.
Z drugiej strony, oferta pięciu milionów euro za zawodnika kupionego za pół miliona to zarobek, którego kluby z Ekstraklasy rzadko mogą odmówić. Szczególnie Legia, która w ostatnich latach wielokrotnie demonstrowała filozofię klubu-producenta talentów. Maik Nawrocki sprzedany do Celtiku za około 5 milionów euro, a wcześniej Josué Pesqueira do Wolves za podobną kwotę – to model biznesowy, który pozwala finansować kolejne transfery i utrzymywać konkurencyjność.
Tuttosport sugeruje, że „nieoficjalnie mówi się, że ewentualna transakcja zamknie się w okolicach trzech lub czterech milionów euro”. Jeśli Legia utrzyma swoją wycenę na poziomie 5 milionów euro, negocjacje mogą potrwać. Torino, zajmujące 12. miejsce w Serie A i walczące o uniknięcie strefy spadkowej, nie dysponuje nieograniczonymi funduszami. Klub musi balansować między pilną potrzebą wzmocnienia defensywy a możliwościami finansowymi.
Ostateczna decyzja należy do władz Legii. Michał Żewłakow i zarząd muszą rozważyć, czy korzyści finansowe przewyższają ryzyko sportowe. Historia pokazuje, że Legia potrafi podejmować trudne decyzje – latem nie zgodziła się na odejście Jana Ziółkowskiego do AS Romy, bo uznała ofertę za niewystarczającą. Teraz stoi przed podobnym dylematem. Czy tym razem zdecyduje się puścić swojego lidera defensywy do Serie A?

