Ambitny projekt rekonstrukcji legendarnego stadionu FC Barcelony miał być symbolem odrodzenia finansowego klubu i powodem do dumy dla wszystkich kibiców. Zamiast tego, przeobraził się w ciągnący się miesiącami koszmar organizacyjny. Blaugrana, która miała w niedzielę rozegrać mecz przeciwko Valencii na odnowionym Camp Nou, zamiast tego będzie zmuszona korzystać z małego, 6-tysięcznego stadionu przy swoim ośrodku treningowym.

W skrócie:
- Przebudowa Camp Nou miała zakończyć się przed 125. rocznicą założenia klubu (listopad 2024), ale terminy były wielokrotnie przekładane
- Projekt Espai Barca o wartości 1,5 miliarda euro miał być kluczem do naprawy finansowej klubu po katastrofalnym zarządzaniu poprzedniego prezydenta
- Turecka firma budowlana Limak Construction, wybrana do realizacji projektu, posiadała doświadczenie w budowie tylko jednego stadionu na 25 tysięcy miejsc
Obietnice Laporty bez pokrycia
29 maja 2023 roku był dniem pełnym optymizmu na Camp Nou. Prezydent Joan Laporta, otoczony lokalnymi dygnitarzami i kluczowymi postaciami klubu, położył pierwszy kamień pod przebudowę jednego z najbardziej ikonicznych stadionów piłkarskich na świecie. Podczas uroczystości pochowano kapsułę czasu pod murawą, a uśmiechnięte twarze uczestników zdobiły niezliczone fotografie z wydarzenia.
„Od otwarcia Camp Nou w 1957 roku był on naszym domem i źródłem dumy dla wszystkich fanów Barcy, i chcemy, aby tak pozostało” – mówił wówczas rozpromieniony Laporta. „Nowy Spotify Camp Nou stanie się rzeczywistością, zbiorowym marzeniem wszystkich fanów Barcy, a jednocześnie będzie dziedzictwem dla naszych dzieci i wnuków”.
Prezydent klubu zapowiadał, że stadion będzie gotowy na 125. rocznicę powstania klubu, przypadającą 29 listopada 2024 roku. „Kiedy wrócimy tutaj, będziemy silniejsi niż kiedykolwiek” – przekonywał. Jednak rzeczywistość okazała się znacznie bardziej brutalna. Ponad 10 miesięcy po pierwszym z kilku przegapionych terminów, odnowiony Camp Nou wciąż nie jest gotowy do ponownego otwarcia.
Finansowy ratunek i kolejne rozczarowania
Już w październiku 2021 roku Laporta opisywał Zwyczajne Walne Zgromadzenie klubu jako „jedno z najważniejszych w historii klubu”. Barcelona znajdowała się wówczas w finansowym chaosie, wciąż licząc kolosalne koszty „poważnych zaniedbań” poprzedniego zarządu. Według Laporty, jego poprzednik, Josep Maria Bartomeu, pozostawił po sobie „najgorsze finanse w historii Barcy”.
Prezydent mówił wówczas o pakietach refinansowania i renegocjacji kontraktów zawodników, aby natychmiast zaradzić dramatycznej sytuacji ekonomicznej. Argumentował jednak, że kluczem do pełnego uzdrowienia finansów jest ukończenie projektu Espai Barca – skoncentrowanego na transformacji Camp Nou i jego okolic.
„Jest to potrzebne od dłuższego czasu” – mówił. „Będziemy odpowiedzialni i prosimy o wotum zaufania, ponieważ jest to absolutnie niezbędne, aby rosnąć i konkurować z naszymi rywalami.”
19 grudnia 2022 roku członkowie klubu przytłaczającą większością głosów poparli projekt wart 1,5 miliarda euro. Laporta nie krył zadowolenia: „To sukces dla wszystkich fanów Barcelony i dla wyjątkowości klubu. Jestem podekscytowany, gdy widzę makiety Camp Nou i nowej areny. To będzie krok naprzód w naszym życiu.”
Problemy piętrzą się jak mury stadionu
Cztery miesiące po głosowaniu, lokalne władze udzieliły pozwolenia na rozpoczęcie prac nad projektem Espai Barca w czerwcu 2022 roku. Prace miały koncentrować się na „drugim i trzecim poziomie trybun, technologii, otoczeniu stadionu i zewnętrznym planowaniu urbanistycznym”.
Barcelona ogłosiła również, że „proces przetargowy na roboty budowlane” został przyspieszony – przetarg miał zostać otwarty w lipcu i rozstrzygnięty „nie później niż w październiku”. Jednak dopiero 9 stycznia 2023 roku Barca ogłosiła, że turecki wykonawca Limak Construction będzie odpowiedzialny za budowę nowej areny.
„Chcemy, aby Spotify Camp Nou został zbudowany w jak najkrótszym czasie i po najlepszej cenie: dwie rzeczy, które ta firma może zrobić” – mówiła wiceprezes Elena Fort dziennikarzom. „Prace rozpoczną się w czerwcu 2023 roku i wrócimy na Spotify Camp Nou przed 125. rocznicą”.
Latem 2024 roku stało się jednak jasne, że Limak ma opóźnienia w realizacji harmonogramu, co oznaczało, że Barcelona miała niewielkie szanse na świętowanie swojego jubileuszu na własnym stadionie. Nieuchronnie pojawiły się pytania dotyczące kompetencji tureckiej firmy, która wcześniej zbudowała tylko jeden stadion – 25-tysięczną Mersin Arenę. Zauważono również, że wszyscy architekci, inżynierowie i konsultanci, którzy rozpoczęli pracę nad projektem za kadencji Bartomeu, odeszli.
W rezultacie, zamiast imponującego powrotu na odnowiony Camp Nou, Barcelona będzie musiała rozpocząć sezon na miniaturowym obiekcie, co stanowi nie tylko logistyczne wyzwanie, ale również bolesny symbol problemów finansowych i organizacyjnych, z którymi klub wciąż się zmaga. Marzenie o nowym Camp Nou nadal pozostaje odległe, a cierpliwość kibiców i samego Laporty jest wystawiana na coraz cięższą próbę.

