Bruno Fernandes zdobył swój setny gol dla Manchesteru United w meczu przeciwko Chelsea, pokazując jednocześnie, jak wiele znaczy dla niego klub. Kapitan „Czerwonych Diabłów” rozegrał swoje 200. spotkanie w barwach United i poprowadził zespół do zwycięstwa 2-1 na Old Trafford. Ruben Amorim, nowy trener drużyny, nie szczędził pochwał Portugalczykowi, podkreślając jego kluczową rolę w zespole.

W skrócie:
- Bruno Fernandes strzelił swojego 100. gola dla Manchesteru United w swoim 200. występie
- Ruben Amorim podkreślił, że Portugalczyk „zasługuje na miejsce w historii klubu”
- Pomimo oferty z Saudi Pro League, Fernandes pozostał w United i nadal jest kluczowym zawodnikiem
Lider z krwi i kości
Dwa momenty w końcówce spotkania z Chelsea najlepiej pokazały, jak ważny dla Manchesteru United jest Bruno Fernandes. Siedem minut przed końcem meczu Portugalczyk odebrał piłkę kapitanowi Chelsea Reece’owi Jamesowi, popędził z nią przez 40 metrów i oddał strzał, który wymagał pełnej interwencji Filipa Jorgensena. Reakcja Fernandesa była wymowna – trzykrotne wezwanie kibiców z trybuny Stretford End okrzykiem „Come on!”.
Dziesięć minut później, już po zmianie, siedział na krawędzi ławki, nerwowo obserwując, jak jego koledzy doprowadzają mecz do zwycięskiego końca. Te dwa momenty pokazały, jak bardzo zależy mu na sukcesie zespołu.
„Zasługuje na wszystkie pochwały,” powiedział Amorim po meczu. „Najważniejszy jest wpływ, jaki ma na drużynę. Czasami nie jest w najlepszej pozycji, by być główną postacią w każdym meczu, ale rolą kapitana jest dawanie z siebie wszystkiego w każdej sytuacji, by pomóc drużynie być lepszą. On to robi. Myślę, że może grać lepiej – ale wszyscy w naszym zespole mogą grać lepiej.”
Sto bramek i setki nadziei
Gdy Manchester United sprowadził Fernandesa ze Sportingu za 47 milionów funtów w styczniu 2020 roku, Portugalczyk natychmiast wniósł nową jakość do ofensywy zespołu. Mimo że jego temperament i dyscyplina taktyczna były wielokrotnie krytykowane, trudno sobie wyobrazić, w jakim stanie byłby klub bez jego udziału.
Latem wielu uważało, że nadszedł czas, by Fernandes odszedł, zwłaszcza po otrzymaniu lukratywnej oferty z Saudi Pro League. Biorąc pod uwagę nie zawsze trafne decyzje transferowe klubu w ostatnich latach, jego odejście mogłoby pogrążyć United w jeszcze większych problemach.
„Ten człowiek zasługuje na miejsce w historii naszego klubu, nie tylko przez to, co robi, ale przez to, co jego zespół zdobywa,” podkreślił Amorim, który zdecydował, że w tym sezonie Fernandes będzie grał na głębszej pozycji w środku pola. W teorii pozwala mu to częściej dotykać piłki i dyktować tempo gry, choć jednocześnie wystawia na światło dzienne jego słabości w defensywie.
„Oczywiście jestem bardzo dumny z tych dwóch ogromnych kamieni milowych, ale to nie jest coś, do czego dążyłem,” powiedział Fernandes w rozmowie z Match of the Day. „Po prostu chciałem zagrać w kolejnym meczu.”
Manchester United nie wygrał jeszcze dwóch meczów Premier League z rzędu pod wodzą Amorima – teraz ma szansę to zmienić w sobotnim spotkaniu z Brentford. Na plus można zaliczyć powrót do zdrowia Matheusa Cunhi i Masona Mounta, choć Casemiro będzie pauzował za czerwoną kartkę.

